Wczoraj u Misialskich było jak w tytule. Czwórka dzieci i oczy dookoła głowy, żeby te starsze nie miętosiły tych młodszych, żeby te młodsze nie płakały, wszystkie razem, żeby nie jadły węgla z grilla, tudzież nie otwierały szafek cioci Kasi. Fajnie było i owszem, Królik szalał ze swoim najlepszym przyjacielem - "żmiją ogrodową", Oli jadł trawę zagryzając ziemią, A-Chimek drugi raz w życiu marchewkę.
poniedziałek, 21 lipca 2008
Ok. 35 kilo dzieci
Wczoraj u Misialskich było jak w tytule. Czwórka dzieci i oczy dookoła głowy, żeby te starsze nie miętosiły tych młodszych, żeby te młodsze nie płakały, wszystkie razem, żeby nie jadły węgla z grilla, tudzież nie otwierały szafek cioci Kasi. Fajnie było i owszem, Królik szalał ze swoim najlepszym przyjacielem - "żmiją ogrodową", Oli jadł trawę zagryzając ziemią, A-Chimek drugi raz w życiu marchewkę.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz