Zapaść blogowa u Matki trwa. Dziś tylko jedna myśl autorefleksyjna.
Warto, naprawdę warto być przy ludziach. Być wskazywanym palcem, rozliczanym, osądzanym i dla równowagi zaskakiwanym tym, że istnieją jednak takie jednostki, które przysłaniają cały negatywizm.
Matka wdzięczna jest za tą jedną szansę na milion, a może nawet za pięć albo sześć, które stale pokazują, że Ekklesia jest prawdziwym zwoływaniem siebie, które nie da się ująć w ramki ubioru, zachowań, norm, religii.
Tutaj powinny zostać umieszczone podziękowania dla tych, którzy przywracają wiarę w Kościoł wyjęty ze schematu. Tych, którzy dają "światu” prawo do wejścia w ich życie, a później zmieniają go nadając nowe, żywe i zdrowe znaczenie. To oni mają prawo zaobrączkować nadgarstek w WWJD, choć zwykle dostają Biblią po głowie.
Było poważnie, bo Matka jest śmiertelnie poważna ;)
