niedziela, 26 września 2010

Dzieci, dzieci

Matce Królika czas spędzony z dziećmi uciekł dziś jak przy najlepszej książce. Nie ma lepszej motywacji od dwudziestu uśmiechniętych buziaków i wspólnie prowadzonej lekcji. Dzieci mają w sobie coś niezwykłego, co zawsze i wszędzie będzie mnie zachwycać. Przy nich nawet najnudniejsza lekcja wydaje się wielką przygodą, a nieznane słowa odkrywają swoje nowe znaczenie. Cukierki są bardziej słodkie, a Modlitwa Pańska rozbrzmiewa echem w sercu.

niedziela, 12 września 2010

Kilka bezcennych chwil

Matka Królika mogłaby się rozwodzić długo i namiętnie na temat, że jednak gotuje właśnie obiad, musi to napisać w dużym skrócie.

Chwila nr 1.
Kiedy ktoś, a właściwie Matka miała wrażenie, że sam Pan Jezus podziękował jej kwiatami (!) za chwile przed konferencją, kiedy zapomniała jak się nazywa i już nie potrafiła ogarnąć najprostszej sprawy.

Chwila nr 2
Kiedy jechała do Warszawy, a Kościół modlił się o Królika - bardzo Wam dziękuję. Królik miał i ma się lepiej.

Chwila nr 3
Kiedy Bóg pozwolił na otwarcie serc i ust, a na listy rejestracyjne polały się łzy i tylko matki dwie wiedziały o co "kaman".

Chwila nr 4
Kiedy Matka zaryczana widziała jak inni, a też ci bardzo ważni dla niej rezygnują z pelargonii.

Chwila nr 5
Kiedy uświadomiła sobie jak cennych ludzi ma wokół i jak dobrze jest z nimi być bez względu na to jak bardzo ją czasem wkurzają.

Far Tai'dar!
Far ayende!

poniedziałek, 6 września 2010

[*]

Dzisiaj Matka Królika chce przypomnieć, że tak naprawdę jest Mamą jeszcze jednego małego Królika, który jest Tam, dokąd pójdziemy my, którzy idziemy za Jezusem.
A to na górze, to nie znicz, to świeczka na torcie :)


niedziela, 5 września 2010

Ciocia Jola

Że w zborzu naszym jest ktoś taki jak Ciocia Jola, to wiedzą chyba wszyscy i każdy z osobna. Matka Królika myśli sobie, ze jej życie bez Joli (która nota bene nie lubi, gdy młodzież powyżej 17 lat mówi do niej ciocia) było by wielką masakrą nieporządku, zgubionych dzienników i powysychanych mazaków.
Jola bowiem wie co w trawie piszczy, a tym bardziej w każdym kącie zborza, jeszcze bardziej natomiast w rozkładach, grafikach i pomocach na lekcje szkółki niedzielnej.
Jestem Bogu za Ciocię Jolę niezmiernie wdzięczna, bo przy niej udaje mi się być bezradną. Nie wiem też jak Wy drodzy zborzowi nauczyciele, ale ja też dziękuję Bogu, że nie muszę własnoręcznie dziergać pomocy dydaktycznych, wersetów i innych cudów wianków na zajęcia, które Jola misternie wykonywała przez całe wakacje.

czwartek, 2 września 2010

Królik przedszkolak

Drodzy Państwo, Królik dziś przeżył drugi dzień przedszkola. Kiedy przyszłam po niego o godzinie 15, usłyszałam na "dzień dobry" jego wyrzut: "Ale popatrz, ja wcale jeszcze nie pomalowałem!". Cóż za skrajna odwrotność tego, co działo się jeszcze rok temu.
Chyba nie muszę mówić jak dumna i blada chodzi Matka Królika, kiedy inne dzieci w szatni ryczą łzami wielkimi, a Królik ze stoickim spokojem zakłada kapcie i mówi: "W przedszkolu jest fajnie!", po czym daje mi buziaka i ucieka do sali.