czwartek, 28 kwietnia 2011

Tanatoś zrobił porządki to ja też

Matka Królika przyłapała Tanatosia na blogowych porządkach i pozazdrościła. Swoją drogą Poranna Rosa też powinna się wziąć za swoje zdezaktualizowane zapiski. Miło wszak czasem poczytać co w duszy gra i śpiewa.
Wciąż jednak Matkę nurtuje co pisać na blogu, kiedy wszyscy jeśli nie czytają to chociaż rzucą okiem i oto pozostają wciąż te same tematy: gotowanie, dziecko (bo Matka Królika jest jak już powszechnie wiadomo matką ułomną i ma tylko DZIECKO a nie DZIECI), pogoda i dzień powszedni.

***

Matka poznaje ostatnio na podwórku inne kobiety-matki i ze zdziwieniem stwierdza, że rozmawia z nimi z pewnym takim wytchnieniem, nie zastanawiając się co powiedzą, jak ocenią. Odkrywa niewiarygodną wolność bez potrzeby odnoszenia się do religijnych poglądów z charyzmatycznych środowisk oraz dyskusji, czy Bóg uzdrowił, czy nie uzdrowił i czy to nasza wina, czy Kościoła. Cudownie tak od czasu do czasu poględzić o niczym. O wszystkim zaś jak powszechnie wiadomo Matka gada tylko z ... no właśnie z kim właściwie Matka gada?

niedziela, 10 kwietnia 2011

***

Przebiegłam pośpiesznie po znajomych blogach. U niektórych cisza, inni wciąż piszą, stabilnie, tak samo, jakby siedzieli w pokoju obok. Mnie zaś najnormalniej w świecie pożarły książki i ludzie. Matka Królika powoli, acz nieuchronnie zdycha blogowo - choć resztkami sił publikuje ostatnie wpisy. To chyba świadczy o tym, że nie ma do powiedzenia już nic, co nie zostało już wcześniej powiedziane. O problemach zaś na forum się nie godzi, książki niekoszerne recenzować to tak nie na miejscu. Królik rośnie i mówi coraz mniej śmiesznie, a coraz bardziej prawdziwie i zawstydza swoją naturalnością.
Ot tyle...