piątek, 12 czerwca 2015

Emocje

Bywa, że komplikują drogę do celu. Zwykle zaburzają racjonalne myślenie. Ciąg przyczynowo skutkowy zasłaniają na tyle, że strach podejmować jakiekolwiek decyzje.
Owszem, czasem są pomocne, ale niech sobie nie roszczą prawa do bycia liderem życia.

środa, 27 maja 2015

Jednak hejt

Bóg Matce świadkiem, że tysiąc razy zabierała się do zrzucenia myśli. Tu lub tam, w zależności od używalności przestrzeni blogowej.
Wtórne zidiocenie, opór myślowy? Skądże, okazuje się, że to prymitywny strach przed zwykłym "hejtem".
Kilkanaście lat Matka uważała, że szczytem odwagi jest obnosić się z wiarą w Chrystusa i to jeszcze w bardzo zamerykanizowany sposób, w środowisku, gdzie wszystko co obce nie jest nam polskie.
Guzik, stanąć w obliczu własnych wyborów i odpowiedzialności za to co się robi. To jest wyzwanie. Przełknąć opinie, osądy, pytania (wciąż bez odpowiedzi) i zasłaniać się jedynie samym sobą.
Matka, kolokwialnie rzecz ujmując, wypieprza się na każdym kroku, a potem wstaje i idzie dalej, bo wciąż świat nie jest jej domem, a cholerna autostrada jest za szeroka, w sam raz na apokaliptyczną letniość.

czwartek, 12 marca 2015

(*)

"AT LAST, SIR TERRY, WE MUST WALK TOGETHER"
Powiedział Śmierć

Matka polubiła się z tym panem, którego Śmierć dzisiaj zabrał(a) choć czasem drażnią ją ludzie, którzy zrobili sobie religię ze świata dysku. Mimo wszystko było miło...

sobota, 7 marca 2015

Bo Whiplash

No dobra, dalej Matki nie ma, ale to zdaje się być logiczne w przypadku, kiedy człowiek przychodzi z pracy wyssany do granic możliwości, jedyne czym chciałby się podzielić z publiką to: "%$*)^*^&%$" - co symbolizuje niecenzuralny wyraz emocji. Na starość Matka napisze książkę o urokach sprzedaży. Wniosek - gdyby w poprzedniej pracy Matka zajmowała się tylko i wyłącznie tym co teraz, miesięczny ludzki przyrost byłby na poziomie 10% jak nic. Kościoły powinny się poważnie zastanowić nad opcją telemarketingu.

Secundo, choć primo w zasadzie nie było. Whiplash. Miss D. długo zachęcała do obejrzenia, ale mało przekonywujący trailer zwiastujący obraz nauczycielskiej przemocy nie działał na Matkę zachęcająco. Fakt, mordobicie było, krew się lała, ale sam film wywołał po pierwsze sporo emocji, a po drugie niekontrolowane tupanie nóżką i rączką. Zachęcam do obejrzenia jeśli chcecie zobaczyć jak bardzo człowiek jest w stanie przekroczyć własne i czyjeś granice, żeby dojść do celu. Zastanawiające, chyba przerażające, ale jednak dające wiele do myślenia każdemu, kto w drodze do celu myśli sobie "Kuuuuuurde już nie mogę...". 
Żeby osiągnąć sukces trzeba zdecydowanie lubić to co się robi, wtedy można wszystko, nawet jak jest się zmęczonym do krwi.