poniedziałek, 29 grudnia 2008
Dialogi matki z Królikiem
- Jaju!
- A gdzie jest jajo?
- Tam (pokazuje na lodówkę)
- Pobaw się, a ja Ci śniadanie zrobię!
- Nie! Jaju!
- No jajko, na śniadanie.
- Tak? Jaju?
- Jaju!
(Chwila przerwy)
- Lala po!
- Włączę teletubisie jak zjesz śniadanie!
- Tak?
- Tak!
- Tata tam? Aaaa?
- Tata śpi, idź go obudź.
- Tak?
- Tak!
sobota, 27 grudnia 2008
czwartek, 25 grudnia 2008
Gdy się Piotruś rodził...
To na porodówce wszyscy świętowali Wigilię, a później matka Królika spędzała święta na zacnym oddziale g., łidałt Królik, bo matka była chora na prawieżezapaleniepłuc.
Za to dziś Królik skończył 2 lata (tzn wczoraj o 16.40) i z tej okazji dostał duuużą śmieciarę oraz inne prezenty, matka zaś, żeby tradycji stało się zadość rozchorowała się na głowobólkę i "umarła" wyganiając gości z Wigilii o 20.
A nowe słowa dwuletniego Królika, który wedle przepisów bilansowych dwulatka powinien już zdaniami jechać, są takie oto:
pimpim - pingwin
mijamija - mama mia
amem - amen
bimbambom - kościół (to edukacja dziadków)
afa - alfa romeo czerwona mała
jajo - to chyba zrozumiałe, tak?
pij - pić
tii - tir
nu - nóż
ta - tak
bibi - ryby
am - jeść
A oprócz tego całkiem polskie: tu, tam, mam, ja, mama, tata, papa, a ku ku, nie ma oraz wszechobecne NIE.
Żeby się jednak bilansowcy odczepili, to zdania są i owszem: Bibi am. Tata brym brym bimbambom. Mama tu. Afa nie ma.
A oto Królik i Tata Królika, świeżutcy.
wtorek, 16 grudnia 2008
Już wiem dlaczego...
Oczywiście jestem niemota i nie wzięłam dziś aparatu do Narnii, a było co fotografować - sprzątanie na całego, przystrajanie sali na Wigilię, segregowanie gier, wynoszenie śmieci.
Oczywiście nie obeszło się bez krzyków Matki Królika na rozkosznie nic nie robiących chłopców, dla których robota była za ciężka, za mokra, za brudna, za długa.
Tak czy inaczej, wzywam was wszyscy uczniowie, nie noście butów z czarną podeszwą w szkole, zmiłujcie się nad woźnymi.
czwartek, 11 grudnia 2008
Co nowego u Królika
- Na koniec modlitwy zamiast "amen" mówi - amem lub brawo (bjabooo)
- Jeszcze nie zdążę dobrze wejść do domu, a on już mówi babci radosne "Pa paa'
- Lubi wisieć na dół głową
- Uspokaja się przy rmf classic
- Na pytanie "Kochasz mamę?" odpowiada krótko i na temat: "Nie!"
- Czyta książki przed spaniem, ale nigdy ich nie kończy
- Lubi śpiewać po swojemu
- Każde kółko w jego rysunkach przedstawia inny przedmiot
- Nie ma czasu, żeby zrobić siku...
niedziela, 7 grudnia 2008
Dziękuję Wam...
sobota, 6 grudnia 2008
Zastój
poniedziałek, 1 grudnia 2008
Stracone kazania
Cudownie!
W związku z powyższym moje kochane dzieci ze starszej grupy wymyślały mi sposoby, jak jednocześnie słuchać kazania i prowadzić z nimi zajęcia. Oto kilka z nich:
- Wywiercić dziurę w suficie, tak żeby ciocia mogła widzieć i słyszeć co się dzieje na nabożeństwie.
- Włożyć sobie to ucha "blufuta" :) i słuchać satelitarnego przekazu z nabo.
- Wstawić do sali głośnik!
- Iść z ciocią na górę, żeby wspólnie posłuchać kazania.
"A co to właściwie jest kazanie?" - usłyszałam dodatkowo. No właśnie, co to właściwie jest? Może Alszamirska się wypowie, bo jej mąż mówi takowe.
środa, 26 listopada 2008
Listopadowe senności
Listopad nastraja mnie tak sennie, że z trudem klecę pisma w pracy, a Psalmy nastrajają mnie melancholijnie, tak że moimi schowanymi w wyobraźni oczami widzę, jak Bóg ubiera się w światłość, niczym w płaszcz i sunie na skrzydłach wiatru /Ps 104/ - piękny Psalm, polecam Czytaczom.
Jeszcze nie ma 16.00, a za oknem już się ściemnia - byle do wiosny!
piątek, 21 listopada 2008
Kawiarenki la la laaaa
„ A coś na blogu napiszesz o kawiarence?” – zapytała Kasia
Oj wiele, wiele mogłabym pisać, ale zawarłyśmy pakt, że nikomu nie powiemy o czym rozmawiałyśmy, a tym bardziej mężydłom.
Tak czy inaczej spotkanie nasze zaczęło się o godzinie 17:00 wygonieniem Jacka G. Nie wszystkie kobitki się stawiły, dlatego czym prędzej zlot owy trzeba powtórzyć w pełnym składzie. Ciekawe kogo tym razem Szamirska wystylizuje, a kto opowie swoją historię miłości i jakie "rajtki" będą wtedy w modzie.
A teraz przydałoby się wkleić zdjęcie kawy, ale nie mam.
Dobranoc, względnie Dzień Dobry.
Moje blogowanie

Zaczęło się dawno temu w maju 2005 roku. Wierzyć lub nie, przeżyłam w związku z pisaniem tu i ówdzie osobistą autoterapię, zdobyłam bardzo ludzkiego przyjaciela, świadczyłam o Jezusie, a później inni mi świadczyli :), albo też modlili się w chwilach ciężkich. Poznałam wielu ciekawych ludzi, z którymi kontakt utrzymuję do dziś. Odważyłam się na bardzo jawne wyrażanie samej siebie, co później odchorowałam, ale człowiek uczy się na błędach.
A wy oceńcie. Czy blogowanie to dobra rzecz?
wtorek, 18 listopada 2008
Wydaliśmy za męża
Sobota była pełna wrażeń, a najfajniejsi byli rycerze. Prawda Asiu? Wydaliśmy za męża naszą słynną KSZ KSZ, łamaczkę męskich serc, buntownika z wyboru.
Pan Juśkiewicz prezentował się bardzo ładnie, choć jego modlitwą od rana było: "Panie, niech już będzie 18.00". Ślub był o 16.00
Zimno było jak "pierun", ale jak widać na załączonych obrazkach - wesoło.
A jak prezentowała się Pani Juśkiewicz?
To widać poniżej.
poniedziałek, 17 listopada 2008
Ch.A.D.
Szanowni Czytacze,
Czy mi się wydaje, czy da się u Was zauważyć jakieś minimalne obniżenie nastroju? Zaniepokoiłam się zaglądając wczoraj, dziś tu i ówdzie. Czasem wydaje mi się, że mamy tendencję do takiej Eliaszowej choroby afektywnej dwubiegunowej. Poczytajcie o życiu Eliasza (I Król 18 i 19), wcale nie żartuję, albo był na górce, albo w dołku i życzył sobie śmierci, kiedy Izebel się na niego uwzięła. Modlę się o Was, bo jestem na górce :), ale poproszę o to samo, kiedy usiądę pod krzakiem jałowca (I Król. 19.4).
Dobrego dnia, względnie nocy.
środa, 12 listopada 2008
Królikowe pogadanki
Królik: Mama!
Ja: A kto jest najładniejszy na świecie?
Królik: Tata!
Ja: A kto jest najfajniejszy na świecie?
Królik: Fiofio! (czyt. Królik)
Kocham Królika nieprzeciętnie!
wtorek, 11 listopada 2008
Refleksje nieprzyziemne
Cudownie jest mieć Was wszystkich razem w jednym folderze zakładek, nawet wtedy, kiedy jest się już zbyt starym na zloty młodzieżowe. Po raz pierwszy odnajduję radość odkrywania się, chowając moje osobiste "strachy" do kieszeni.
Fot. T.Głaz (osobisty)
Moje uszanowanie Drodzy Państwo Czytacze i Pisacze.
Dobrej nocy, ewentualnie dnia.
poniedziałek, 10 listopada 2008
Wydarzenie dnia
PS. Judka, wszyscy czekamy na zdjęcia reporterskie!
niedziela, 9 listopada 2008
Takie różne i Baza centrum
Aaale, ja to właściwie nie o tym chciałam, ale o YOU CAN DANCE, tym poniżej.
Komentarze pozostawiam Szanownym Czytaczom :)
czwartek, 6 listopada 2008
Kochać
poniedziałek, 3 listopada 2008
niedziela, 2 listopada 2008
Niedzielnie
Zatem Bogu dziękuję dziś za ludzi, którzy wciąż i niezmiennie pozostają "tylko ludźmi" oraz "aż ludźmi" stworzonymi na Jego obraz (I Mojż. 1.26-27 - w ramach konkursu :)) Jeśli chciałabym wymienić dziś życzliwości jakich doświadczyłam - byłby tego cały worek.
Miłej niedzieli zatem Drodzy Państwo Czytający.
Aaaa, zapomniałabym. Kto wygrał?
Oczywiście dekaLODZy.
piątek, 31 października 2008
Ze sło(w)nika Królika
tia tia – tramwaj
dziadzia – to chyba jasne, choć nie do końca, bo tak również nazywany jest jeden z wujków, wcale nie stary :)
tate – statek
lala po – teletubisie
ciapcie – kapcie
baba kacika – babcia Kazia (mama Tomka)
baba pitipi – babcia Pucia (mama moja)
Fiofio – Królik we własnej osobie
czwartek, 30 października 2008
Przemyślenia matki Królika
To jest właśnie tajemnica świętych, że świętość ich przejawia się przede wszystkim w stosunku do ludzi. W. Korniłowicz
W obliczu wielu moich ostatnich przemyśleń i tego, jaką ja sama musze prezentować „świętość”, skoro docierają do mnie różne (niepotwierdzone przeze mnie) ciekawostki na mój własny temat daje mi to wiele do myślenia.
Zaznajomiłam się ostatnio dość blisko z pewną dziewczyną. Relacja nasza oparta na telefonach, mailach, blogach i gadaczach, z dnia na dzień zacieśniała się coraz bardziej. Modliłyśmy się o siebie, rozmawiałyśmy o stworzeniu i Stwórcy. Po jakimś czasie, mało istotne już w jakich okolicznościach, nasza znajomość nagle się urwała, aby później znowu „nagle” i „spontanicznie” się odrodzić. Dlaczego piszę „…”, bo owo „nagle i „spontanicznie” już nie miało w sobie znamion piękna relacji międzyludzkiej, ale ramy jakichś religijnych nakazów, które odsunęły nas od siebie. Podzielił nas mur „Strażnicy” i zdaje się moja Chrystusowa inność.
Czy ja również odrzucę człowieka i jego chęć bycia blisko, jeśli powie mi, że nie wierzy w Chrystusa? Jak wtedy będę mogła okazać swoją świętość?
wtorek, 28 października 2008
POSTULAT
Uprzejmie proszę o głosowanie na najbardziej łódzką nazwę łódzkiej młodzieżówki.
Ha!
poniedziałek, 27 października 2008
Dzień do dnia dodawany...
Pomyślałam, że brakuje mi zwyczajnych spotkań ludzi wierzących, zatęskniłam za naszym GTSem niezapomnianym. Dzień w pracy uświetniła mi wizyta niespodziewanego gościa, z którym zawsze rozmawia się o "czymś" - choć owo "coś" dziś było jedynie omówieniem pomyłkowej rozmowy na komunikatorze, z kimś kto miał być mną, a wcale nie był. Miłe to, że jednak nie okazałam się tą zołzą po drugiej stronie monitora.
Królik zainfekowany drugi raz w tym miesiącu ma się całkiem świetnie, my trochę gorzej po nieprzespanych nocach.
Tyle na dziś mili Państwo, idę się pomodlić o dobre myśli.
wtorek, 21 października 2008
Na przełomie
Uśmiecham się, ale wcale mi nie jest tak śmiesznie. Czasem człowiek wymyśli sobie jakiś scenariusz życia, a później jest zaskoczony, tym, że jest inaczej. A jak ma być, skoro to Bóg prostuje ścieżki i wygładza nasze plany.
Na szczęście Królik ma się doskonale, bo jeszcze nie musi podejmować żadnych decyzji. No, może którym autkiem się dziś pobawi i dlaczego traktorkiem.
wtorek, 14 października 2008
poniedziałek, 13 października 2008
Moje różne dzieci
O inne dzieci modliłam się, żeby znalazły spokojny kąt w Narnii. Z dnia na dzień bowiem zdaję sobie sprawę, że to nie nasza Narnia, ale Boża, nie muszę się zatem o nic martwić, nic robić na siłę, ale wszystko tak jak potrafię najlepiej (choć w istocie nie potrafię).
Wciąż mam w pamięci to, jak zostali nam przysłani ludzie do pomalowania korytarza - spadli nam właściwie z nieba jakby w ponad naturalny sposób.

Nie musiałam stawać na rzęsach, żeby namówić ich do tego - po prostu, wzięli i zrobili. Nie byli odpowiedzią na moją usilną modlitwę, ale jedynie na ciche westchnięcie.
A to Dzieci Narnii:
poniedziałek, 6 października 2008
Blogująca trójeczka
Nie tak dawno jeszcze wracałyśmy we trójkę, pociągiem, z pewnej konferencji, na której podjętych zostało wiele decyzji, zostawiając gdzieś po drodze Umiłowaną Sosenkę, a dziś?
Dziś możemy chociaż siebie poczytać, czy to nie cudne? Bardzo to lubię.
piątek, 3 października 2008
Z życia Królika Pi
Królik namiętnie zbiera magnesy z pewnych serków. W związku z tym mam już oklejoną w domu całą lodówkę.
Dziś rano przynosi mi do łazienki magnes z jaszczurą i mówiąc swoim królikowym „A, a, a!” pokazuje mi miejsce pod taboretem przy umywalce.
- No co? – pytam – chcesz tam włożyć magnesik?
- Eeee – odpowiada,.
Dalej próbuję się szykować, a Pi swoje... Zaglądam więc pod taboret i co tam widzę? Stare mieszkanko Randala, które Tomek pożyczył dla rybek na wieczne oddanie. Dopiero później przypomniałam sobie, że kiedy Pio chciał bawić się domkiem, ja zawsze mówiłam:
- Nie wolno, to jest mieszkanie Randala!
Dla niewtajemniczonych, Randal wygląda tak:
wtorek, 30 września 2008
Z serii słownik króliczy
Co w słowniku Królika znaczy:
- Pffffff
- abu
- aaA (z akcentem na ostatnie "a")
poniedziałek, 29 września 2008
Co zastałam po powrocie
Taką oto rzecz zastałam, potykając się o nią na moich "pseudoschodkach". Nadmieniam, że Tomek odklejał ją mając Królika w jednym ręku, torbę w drugiej i wcale przy tym ładnie nie mówił ;)
Dla takich szaleńców warto żyć!
Póki co, odsyłam do: Zdjęć Królikos Traveller oraz na Podróże
sobota, 27 września 2008
Wróciliśmy
poniedziałek, 8 września 2008
Jadę na urlop z Królikiem
Królik wchodzi w okres książkowego dwulatka, o wszystkim chce decydować, mówiąc swoje stanowcze "A", rozkazuje swoim królowcowym ruchem ręki, a babcia z dziadkiem chodzą jak Król(ik) zadecyduje, ba, nawet biegają. Nie istnieje nic "za chwilę", musi być "tu i teraz" i "natychmiast"...ech. Zatem urlop spędzę (ja straszliwa matka stawiająca granice) na odkręcaniu Królika z jego widzimisiów dziadkowych.
sobota, 6 września 2008
Znowu sobota...
piątek, 29 sierpnia 2008
czwartek, 28 sierpnia 2008
Słownik Królika
Inne dzieci w wieku Królika mówią już na pamięć Inwokację Mickiewicza. Wniosek ten wyciągam z forum, w którym uczestniczę jak mama. Królik natomiast, absolutnie nie popędzany ma swój własny język.
Mama – mama
Tata – mata
Baba – babcia, bądź jakakolwiek pani po sześćdziesiątce
Dziadzia – dziadek
Ekspres do kawy – chrrrrrrrr
Auto - brrrrym
Samolot – bziiiim
Pies mówi – buam, buam
Krowa mówi – beeeee
Wąż mówi – chchchchaa
Tygrys – niczym się nie różni od ekspresu do kawy
Gitara – kum,kum
Jeść – mnia, mnia
Skarpetki - fuuuu
niedziela, 24 sierpnia 2008
Myśli niedzielne
Strach pomyśleć,co to byłoby za zwierzę ze mnie, gdybym nie starała się iść po Jego śladach, gdybym nie starała się robić kroków wiary i posłuszeństwa.
Masz pytanie?
Nie jestem religijna, kocham Jezusa!
środa, 20 sierpnia 2008
Dialogi uliczne
- Pół kilo winogrona bez osy proszę.
- Ale osa jest gratis!
- Mimo wszystko wezmę bez...
Podsumowanie dnia powszedniego
Rozmowa z kimkolwiek do rozmowy - mile zaliczone
Piaskownica z klientami Misji - zaliczone
Słoje na zimę - bardzo zaliczone
Zignorowanie Konkursu Ofert UW - zaliczone z pełną satysfakcją
Tanoth poziom 17 - zaliczony bez większych ofiar
Królik poszedł spać, a my (Matmu-Taty) zakręcając ostatni słoik na zimę zdecydowaliśmy się na film całkiem inny, niż zamierzaliśmy. Ten był o przyjaźni i tamten też, ten jednak bardziej ojczysty, ale jakże cudnie przekłamany w oczach Matki Królika.
I choć uśmiałam się nawet bardzo, choć gra aktorska była powalająca, choć słowa rodem z hafciarni były użyte w bardzo trafnie dobranych sytuacjach i jakoś tym razem mnie nie raziły to jednak poszłam spać z lekkim niesmakiem, mówiąc Tomaszkowi: "Prawdziwe Lejdis nie istnieją".
niedziela, 17 sierpnia 2008
Edukacja ustawiczna
W czwartek miałam spotkanie w sprawach ważnych, dwanaście kobiet i jeden mężczyzna debatowało ponad sześć godzin nad czymś co można było omówić w trzy. Wniosek mój - było tam o dwanaście kobiet za dużo. Ja się na takie debaty nie nadaję, z mówieniem mi nie po drodze, z mądrzeniem się tym bardziej. W sytuacjach piątej godziny dyskusji godzę się już na wszystko, byle tylko zakończyć, zjeść coś i wypić kawę tudzież inny napój, godzę się nawet na to, co mi pewnie czkawką odbije się za kilka miesięcy.
sobota, 9 sierpnia 2008
Sobota
poniedziałek, 4 sierpnia 2008
Urocze klimaty
Przedwczoraj w nocy dowiedziałam się jakem Mamut Królikowy, że jestem:
"%#*&@#, i jeśli ja, #$%*^^, zachowuję się jak mormon i przeszkadza mi radio grające głośniej niż maszyny wydające przy otwartych oknach dźwięk przekraczający jedyne 50 dB o godzinie 1:00 w nocy, to &*%$# chyba mnie %(*&^%$ ... itp"
Właściwie to powinniśmy przy 35 stopniach w mieszkaniu zamknąć sobie okna jeśli mamy jakiś problem i się udusić w ramach protestu. Cóż, nie każdy może mieć chłód i ciszę - tyle na dziś z życia matki poddachowej.
piątek, 1 sierpnia 2008
Matki
Matki piaskownicowe zatem dzielą się na:
Matki Nieobecne (żeby nie powiedzieć z pewną dysfunkcją) - dzieci biegają brudne i bose po całym placu zabaw i jedzą to co im (Królikowi) wyjmę z torebki.
Matki Tiny - nie wyglądają zza gazety o tytułach zbliżonych do wspomnianego, podczas gdy dzieci robią co chcą.
Matki Tatki - wyluzowane i obserwujące poczynania swoich pociech, od czasu zaglądające w dekolty innych mamuś :)
Matki Nadobecne - Upierdliwie wpierniczające się w każdą zabawę dzieci i każdy konflikt piaskownicowy, który się zrodzi
Matki Nastolatki - udają, że są siostrami, prezentują styl Nieobecnych lub Tiny
Matki Pracujące - siedzące spokojnie na ławce, patrzące na swoje dzieci, reagujące tylko w razie potrzeby - bo to bolesne znów podnieść cztery litery :), w ich rozmowach przewija się temat żłobka i przedszkola
Matki Polki Chwalicielki - skoncentrowane na swoich pociechach, głośno opowiadające niezainteresowanym Tinom o poczynaniach swoich dzieci - często skonfliktowane z Nadobecnymi
Babcie - obładowane kanapkami, piciem i wszystkim tym co jest do szczęścia dzieciom potrzebne.
wtorek, 22 lipca 2008
A-Chimek
poniedziałek, 21 lipca 2008
Ok. 35 kilo dzieci
Wczoraj u Misialskich było jak w tytule. Czwórka dzieci i oczy dookoła głowy, żeby te starsze nie miętosiły tych młodszych, żeby te młodsze nie płakały, wszystkie razem, żeby nie jadły węgla z grilla, tudzież nie otwierały szafek cioci Kasi. Fajnie było i owszem, Królik szalał ze swoim najlepszym przyjacielem - "żmiją ogrodową", Oli jadł trawę zagryzając ziemią, A-Chimek drugi raz w życiu marchewkę.


