Jak się człowiek, Matka znaczy, usamodzielniła to nagle czas jej się skurczył do rozmiarów szybkiego wieczora pt. pranie, lekcje, zmywanie, okupacja kompa przez Królika. (Mhm, teraz pisze na telefonie, można).
Szczerze mówiąc wyjście spod "kościołowego" klosza dało Matce popalić równo. Świat zaskoczył ją perfidnością, wyrachowaniem, zdradą, kłamstwem i wszystkim co "najlepsze". Miasto odarło z marzeń, że można zarobić na chleb będąc humanistą, a życie nawet nie zaskoczyło przewidywalnoscią ludzkich zachowań.
Wniosek jest jeden i nawet pozytywny, im więcej zainwestujesz, tym większe masz prawdopodobieństwo, że coś z tego wyciągniesz.
Prawdopodobieństwo jest tu jednak słowem kluczem.
czwartek, 11 grudnia 2014
Życie
niedziela, 5 października 2014
Matka jest...chyba
Mhm, nie było Matki, bo zbyt dużo kontrowersji się wokół niej narobiło. Nadszedł jednak czas (który nomen omen spowodował Krass swoim "Co słychać" zupełnie szczerym) na próbę powrotu.
Po pierwsze, bo do wszelkiego tekstowego bycia daleko Matce w ostatnich miesiącach. Mało tego - zagnieździł się w niej wtórny "antystylistycyzm" (taki matkowy neologizm). Przebicie myśli na słowo niesie ze sobą zbyt dużo wysiłku, co znaczy, że Matka się cofnęła w rozwoju.
Po drugie, może jak Matka zaznaczy obecność w miejscach znanych, nie będzie musiała odpowiadać półzdaniami, w ciągu nie-normalnego tygodnia pracy, że żyje i jest ok, ale żeby fruwała ze szczęścia pod sufitem, to raczej niekoniecznie.
Po trzecie, ponoć kiedy pracuje się w fabryce z Matki charakterem, powinno się pochylić nieco nad pragnacą zadaniowej wolności częścią duszy, gdzie zegar nie krzyczy: "Spóźniłaaaaś się dwieee sekundy!!!".
