wtorek, 14 lipca 2009

Blog przymiera głodem

A że nie przywykłam do tego, żeby się zmuszać do czegokolwiek, chwilowo zawieszam się na czas jakiś, aż oficjalna wena mi wróci.
Królik ma się całkiem dobrze, ja trochę gorzej, ale w stanie błogosławionym, to czasem tak bywa, że do tego fizycznego błogosławieństwa to raczej daleko.

Ściskam Was Szanowni Czytacze i dzękuję za uwagę.
Wasza Matka Królików :*

środa, 17 czerwca 2009

Królikowe pogadanki

- Za co chcesz podziękować Panu Bogu?
- Za wodę! - wszak Królik codziennie przed snem pije wodę, a później z częstotliwością co 10 min. woła wody dopóki nie zaśnie.
- I za co jeszcze?
- Za ciocię Iwonte, za wujta Psiemta i Itarusa przedubowedo i zwytłedo, zieby się nie psiuł.

Wnioski w związku z powyższym można wyciągnąć samemu... Niedaleko pada jabłko od jabłoni. Liczę, że córka będzie bardziej sługą wszystkich niż fanem ikarusów ;)

czwartek, 28 maja 2009

Od dobranocki do śniadania


Życie z Królikiem obfituje w coraz więcej pogadanek. Popołudnia w domu obfitują w twórcze wymyślanie zabaw typu - nalewanie wody do talerzyka i kąpanie wszystkich samochodów lub karmienie piętnastu misiów ze wszystkich garnków jakie są w kuchni.
W codzienności Matki Królika tak wiele się zmienia. To już nie ta sama Matka, która zaczynała pisać na bloggerze, bo i Królik urośnięty nieco, i Chimek już chodzący, i nowi-starzy przyjaciele.

- Mama, sce na kolanka! - powiedział właśnie Królik. Zatem kończę, oglądając dalej dobranockę.


niedziela, 17 maja 2009

Refleksje posobotnie

To bardzo proste przyjść raz kilka miesięcy na młodzieżowe, jako ktoś kto "był" i mieć coś do powiedzenia. O wiele trudniej trwać w tym "byciu" tydzień w tydzień i zawsze być pełnym świeżości.

Nigdy nie zapomnę pierwszego spotkania z młodymi ludźmi (wtedy to jeszcze było gimnazjum). Tych wpatrzonych we mnie kilkunastu par oczu, które były jednym wielkim znakiem zapytania. A później, pamiętam modlitwę wśród drzew, noc przegadaną i przemodloną, albo tą na dworcu w Warszawie.
Pamiętam każdą sobotę i chwile kiedy było naprawdę ciężko, a wtedy niosła mnie Wasza młodość...i te śniadania na trawie, nocne warty (jaka ja już jestem stara) i moje załamane ręce, że gdzieś mi się w tym Wielu zgubicie pośród tysiąca ludzi, że nie zdążymy na pociąg, że ktoś się znowu zakocha, a właściwie nie ktoś tylko na pewno Kaśka...

Dziękuję Wam za te kilka lat i za wczoraj. Za nową jakość i za bycie sobą.
Dziękuję Bogu za starych i nowych Was.

poniedziałek, 11 maja 2009

Wpisu pokonferencyjnego nie będzie...

... bo konferencja konferencją, a Bóg działa wszędzie. Pytanie tylko czy mamy otwarte oczy i co chcemy widzieć. Szczęście, czy nieszczęście? Sukces, czy porażkę?
I nic więcej nie napiszę, ale chętnie odwiedzę młodzież w sobotę, żeby podzielić się wcale nie pokonferencyjnymi wnioskami.

wtorek, 5 maja 2009

Obraza Majestatu Matki Królika + dodatek

Uprzejmie informuję, że Matka Królika została urażona niemożliwością dalszego słuchania (bez dodatkowych opłat) Last.fm w związku z tym przeniosła swoje niszowe upodobania w inne miejsce, z "lastem" żegnając się ozięble.

***

Dodatek:

Ja, syn mój, lider młodzieżowy mój i syn lidera :) Jednomyślność każe nam nawet podobnie ubierać dzieci.

niedziela, 3 maja 2009

Boże Dzieci

Rozgadaliśmy się dziś z dzieciakami na szkółce, niezwyczajnie. Czasem wydaje mi się, że po zamknięciu drzwi dużej sali, kiedy wszyscy rodzice i dorośli już wyjdą (tu uchylę rąbka tajemnicy) sama staję się jedną z nich i wspólnie odkrywamy Boże tajemnice ukryte w Słowie.
Jak wiele można usłyszeć, jak wiele się nauczyć, kiedy dzieciom pozwoli się mówić ich językiem, nigdy nie przestanie mnie to zadziwiać. W ich oczach tak wyraźnie widać świadomość tego, że Bóg jest Bogiem Obecnym.
Modlitwa z nimi dała mi oddech świeżości, wolności wzniesionych w górę rąk...są mi tak bliscy i tak piękni.


Zaprawdę powiadam wam, jeśli się nie nawrócicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebios. /Mat.18.3/

czwartek, 23 kwietnia 2009

Rozmowy z Królikiem

Moje rozmowy z Królikiem zaczynają przybierać bardzo ciekawą formę. Indoktrynacja wszechstronna zaczyna przynosić owoce:

Seria tolkienowska
- Piotruś? Kim jest tata?
- Siobitem
- A mama?
- Elfitiem! I Piotuś teś elfitiem!

Seria teologiczna
- Pomodlimy się?
- Tat, ale mamusia, Pana Jeziusia nie ma.
- Jest Piotrusiu, tylko go nie widać
- Pan Jeziuś jeśt! I Pan Bód teś.

- Pan Bóg stworzył zwierzęta i powiedział:
- One sią doble!

Szanowni Czytacze, pomódlcie się o Królika i wszystkie dzieci zawiatrówkowane.

niedziela, 12 kwietnia 2009

Prawdziwie zmartwychwstał!!!

Tym zdaniem odpowiedział mi mój dobrze wyedukowany uczeń, po porannej wiadomości "Jezus zmartwychwstał!", wysłanej z samego rana do wielu (taka moja osobista, prawosławna tradycja :P)
Przeżywałam dziś tym bardziej świadomość, że mój Pan żyje im bliżej było mi godzin spędzonych wśród rodziny, która tej nadziei w Nim nie ma...wróć, ma, ale oczywiście nieco inaczej. A uparci przy tej swojej tradycji... jakby to ona miała moc ich zbawić.
Tym mocniej dziękuję dziś Bogu za mój zbór, w którym mogę doznawać rzeczywistości. Tym bardziej doceniam każdy uścisk serdecznej dłoni i ukradkiem posyłane uśmiechy.
Reasumując, czas świąteczny mi się nieco rozmelancholizował, a królika bis jak nie było tak nie ma.

wtorek, 7 kwietnia 2009

Do rzeczywistości powrót

No dobra. Otrząsnąć się z emocji nadmiernych czas i wrócić do rzeczywistości. Na szczęście mam świadomość Kto jest tą Rzeczywistością, inaczej marny mój (Matki Królika) los.
Przede mną intensywny wakacyjny czas, wybieram się zatem na urlop jeszcze przed końcem roku szkolnego do domu bez wi-fi przemyśleć kilka istotnych spraw i mój plan rozwoju zawodowego gdyż czas najwyższy złożyć dokumenty na mianowanie.
Powoli przyzwyczajam się do nowego miejsca, w którym pomieszkujemy, nie widzę jednak sensu rozpakowywania reszty pudeł, skoro jesteśmy tylko przechodniami. Zdecydowanie świat nie jest moim domem.



A Królik szanowny wygląda na dzień dzisiejszy tak:



Jak tam wasz 1%?

niedziela, 29 marca 2009

Króliczkowe poczęciny

Uprzejmie informuję, że Pan Królik skończył dziś swoje prawdziwe 3 latka. Z tej okazji słownik dla wytrwałych bez tłumaczenia.

atobuś agubowy
diść
włosi
Mamusia łodi!
łinda
mencedeś
Psiemet
tonit
lipki
atwalium
tesietko
obiadet
tap tap tap
aczepta
omiatać
wujet
tanatoś ;)

czwartek, 26 marca 2009

Kropla liryki

Kocham Cię w uśmiechu syna

Kocham Cię w słońcu porannym

i w kawie z mlekiem przed południem

Kocham Cię w jej warkoczach

w każdym słowie mężczyzny

którego dałeś mi kiedyś

Kocham Cię najzwyczajniej, wiesz?

Kocham Cię tak jak wtedy

gdy słowo ciałem się stało

i choćbym czasem chciała tak

zniknąć, nie być jak święta

albo jak świętej przystało

nie umiem, bo przecież Kocham

nawet w modlitwach tej pani,

która spełniając uczynki

najbliżej Ciebie być pragnie

Kocham Cię w ścianie milczącej

i w słowach przyjaciela

który jest, chociaż mnie nie ma

Kocham Cię Jezu najmocniej!

środa, 25 marca 2009

Wyszukane


Przyjaźń pozwala wyczuć świat niewidzialny.
Jest ona najbardziej widocznym obliczem Boga na ziemi.

/Roger Schutz/



sobota, 21 marca 2009

Konfając

Spędziłam cudownie i pozytywnie męczący dzień. Nie słyszałam ani jednego wykładu w całości, ale podniosła mnie Wasza miłość, cierpliwość, radość, pokój (w sytuacjach kryzysowych).
Gdzieś tam w głębi Matkowego serca obudziły się nowe promyki radości. Tyle rozmów... tyle zachęcenia. Bóg dał mi przez Was to, co mógł na te dni dać najlepszego. Jest Was tak wielu do "konfania", że z trudem rozciągałam dziś moje serce podczas wieczornego uwielbienia.
Cóż więcej...

Nieście dalej światło żywego Chrystusa!

poniedziałek, 16 marca 2009

Podłączeni do sieci

Czy Wy wiecie ile można zrobić w domu, kiedy nie ma się internetu? To zadziwiające.
Dobrze jednak znów podłączyć się do sieci, ot chociażby dlatego, żeby być bliżej ludzi i usłyszeć (przeczytać) słowa, które podnoszą na duchu.

Królik zadomowił się w nowym miejscu, a mnie jeszcze trochę czasu to zajmie. Choć już wytyczyłam nowe szlaki i czuję się coraz lepiej. Bóg powoli zaopatruje mnie w swoje marzenia wyciągając mi z rąk kurczowo trzymane swoje własne. Dziękuję Mu za to i zachwycam się zaistniałą, inną od moich własnych, ograniczonych wyobrażeń sytuacją.

I chciałam tu jeszcze nadmienić Szanowni Państwo, że nowa strona zborowa, którą już niebawem zobaczycie, jest REWELACYJNA!!! Choć stara miała w sobie coś z niebanalnych początków :)

środa, 4 marca 2009

Szybko, krótko. Dziękuję

Kochani,

Bardzo, bardzo dziękuję Wam, za pomoc przy wynoszeniu gratów z naszego byłego, osobliwego lokum. Byliście niezastąpieni, kochani i supersilni :)
Życzę każdemu takiej udanej, przemiłej, rozrywkowej, modlącej się ekipy przeprowadzkowej.

sobota, 21 lutego 2009

No bo weny brak

Choć niezupełnie. Brakuje jedynie tylko tej przyziemnej, codziennej weny. Królik już coraz więcej gada i nie nadążam wyłapywać nowych słów. Coś jednak da się wysupłać z natłoku słów króliczych. Kolory na przykład:
abieśki
bjali (bjali)
jeloni
jułti
jejłony
bołdoły

Generalnie siedzimy na pudłach, a ja uczę się przyjmować niezasłużoną łaskę Bożą i szczerze mówiąc, trochę kiepsko sobie z tym radzę, ale to już zupełnie inna historia, do innej bajki.
Tak czy inaczej, przeprowadzka generalna w piątek 27 lutego. Kto będzie?

PS. Post napisany pod wpływem jakichś insynuacji Szamirskiej ;)

poniedziałek, 16 lutego 2009

Biedroneczki

Oto objawia się nam kolejny bohater biedronkowy
Joanna Biskupik

Dzięki Asiu :*

poniedziałek, 9 lutego 2009

good morning...good morning...

Ja tam nie wiem o co chodzi, ale udzieliły mi się klimaty grupki świrusów z tych oto zdjęć. Wynika z nich, że było wesoło...

Miło popatrzeć na uśmiechnięte buźki moich dużych dzieci, które już same sobie samochodem jeżdżą na zloty. A jeszcze nie tak dawno pakowałam się razem z nimi w pociąg (ba...nawet dwa pociągi) do Wiela i pilnowałam, odliczałam. Na miejscu próbowałam dokarmiać, goniłam na wykłady, modliłam się o bolące brzuchy i złamane serca.
----------------------------------------------------------------------------------------------------

Kolejny bohater Dawid Szamirski był oddać biedronki dla Lenki! Ale go nie przepuścili :(

niedziela, 1 lutego 2009

Słownik Królika (fragmenty)

Tecit - Ulubiony bohater bajki, czyli Krecik!!!
Aubi pana - Audi naszego sąsiada
Dałit - Dawid
Asia - tu chyba nie muszę tłumaczyć
Kjuik - królik
chmiju chmiju - poranna prośba smyrania po rączkach i nóżkach
jupa - zupa
boji - boli
bałiś - bawić się
pasioł - poszedł, pojechał
biba - Biblia (święte dziecko :))
siakty - fakty
mejeś - mercedes :)
duji - duży
paśta - pasta do zębów

A w zdania to sobie możecie do woli połączyć. Ot chociażby. "Aubi pana pasioł tam" albo "Duji mejeś"

-------------------------------------------------------------------------------------

Za pierwsze Biedronki dziękujemy Kasi Michalskiej!!!

środa, 28 stycznia 2009

Biedronki dla Lenki c.d.

Drodzy Czytacze,

Jeśli zdecydujecie się oddać krew dla Lenki, koniecznie odbierzcie zaświadczenie z punktu. Oddajcie mi, a ja prześlę do Rafała (taty Leny). Sami tez możecie to zrobić, poniżej macie adres:

Rafal Kaczmarek
Ul. Trzcinowa 23/37
02-446 Warszawa

Karteczki z danymi do rejestracji mam ja - możecie się po nie zgłaszać, albo sami sobie druknąć ze strony.

wtorek, 27 stycznia 2009

Biedronki dla Lenki

Kochani,

Ja widzicie obok pojawił się dość znaczący link ze zdjęciem. Dziś dowiedziałam się, że córeczka mojej bliskiej koleżanki z klasy i sąsiadki z bloku, jest chora na ostrą białaczkę limfoblastyczną. Proszę Was o modlitwę o małą Lenkę oraz bardzo praktyczną pomoc - krew.

Więcej dowiedziecie się klikając na link obok, a krew u nas w Łodzi można oddać tu:

RCKIK w Łodzi,
Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa,
ul. Franciszkańska 17/25, 91-433 Łódź
tel. +48 42 61-61-400

czynne:
Poniedziałek 7:30 - 14:45
Wtorek 7:30 - 17:30
Środa 7:30 - 14:45
Czwartek 7:30 - 17:30
Piątek 7:30 - 14:45
Sobota 7:30 - 13:30

Z zaznaczeniem w rejestracji danych Leny

LENA KACZMAREK
Samodzielny Publiczny
Dziecięcy Szpital Kliniczny
ul. Marszałkowska 24
00-576 Warszawa

Przesłuchanie czy pomoc doraźna?

Zaniepokojona okrutnymi dreszczami Królika, ogólną zmarzliną oraz glutem, który dusił pojechałam w nocy do tzw. PD (pomocy doraźnej) pomodliwszy się uprzednio. Na tyle moja wiara wszak nie jest wielka, żeby nie sprawdzić u lekarza co się dzieje - stetoskopu w domu nie mam :)
Na pogotowiu pani lekarz L. zafundowała mi specjalistyczne przesłuchanie, w którym zapędziła mnie w kozi róg wyciągając na wierzch moją winę: "Jak to możliwie, że nie poszłam z dzieckiem do lekarza, kiedy miał jedynie katar". Co jeszcze usłyszałam, ku pocieszeniu i uspokojeniu mojego matczynego serca:
- że to mogły być drgawki a nie dreszcze i trzeba będzie Królika położyć w szpitalu, zrobić EEG, zbadać u okulisty i generalnie zostawić na obserwacji,
- że to może być wirusowe zapalenie płuc
- że antybiotyk trzeba dać chociażby ze strachu

Żeby upewnić się, że z Królikiem dobrze jest, poszłam do mojej pani lekarz K. z samego rana, która obejrzała kartę z pomocy doraźnej, obejrzała Królika i orzekła, że jeśli do jutra Królikowi temperatura opadnie, będzie ok bez antybiotyku.

Życzyłabym sobie nie musieć już więcej korzystać z jakiejkolwiek pomocy doraźnej czy pogotowia, z każdym mam wspomnienia mało miłe, od borowania bolącego zęba przy disco polo, przez zagipsowanie zdrowej nogi na przesłuchaniu u pediatry kończąc.

wtorek, 20 stycznia 2009

Królikowe pogadanki wieczorne

- Piotruś, ile masz lat?
- Tsy - mówi Piopio pokazując dwa palce
- A ja myślałam, że dwa...
- Nie, tsy!
- Jak ma na imię mama?
- Dosia
- A tata?
- Tomu
- A jak ma na imię twój kolega z kościołka?
- Tuba! - odpowiada Królik z entuzjazmem
- A ten starszy kolega?
- Chimon (i tu wcale nie chodzi o Chimka)
- Jak ma na imię Twoja ciocia?
- Kasia
- A dzidzia cioci Kasi?
- Chime!

niedziela, 18 stycznia 2009

Podsumowanie

Chciałam tylko tak wieczornie podsumować weekend jako niezwykle udany. Spotkałam wielu, których dawno nie widziałam. Byłam na spotkaniu jak za dawnych młodzieżowych lat (tylko ten Królik jakoś tak pomiędzy śmiesznie wyglądał). Porzucałam nazwiskami tu i ówdzie z sympatii, zaliczyłam również rozmowę na krzesłach z moją Bożenką o błyszczących oczach. Nauczyłam się też grać na psie rasy ratlerek jak na gitarze. Najważniejsze jednak, że wydaliśmy za męża kolejną szkółkową "dziecinę". Pytam więc, tradycyjnie.
Kto następny?

czwartek, 15 stycznia 2009

Starzenie się

Przede mną te lepsze lata życia.
Kiedy jest się starszym, a później już całkiem starym, ma się szerszy umysł, więcej lat z Panem Jezusem i coraz więcej dzieci wokół.
Kiedy jest się starszym, a później już całkiem starym, można pisać książki i nikt ci nie zarzuci, że to brednie, chociażby z szacunku dla Twojej starości.
Kiedy jest się starszym... Boże mój, cudnie jest się starzeć i jednocześnie mieć świadomość swojego wewnętrznego dziecka. Serdecznie Czytaczom starzenie się polecam. To nic, że zmarszczki, siwe włosy i inne takie, ale za to jaka radość, że już nigdy nie wróci to co za nami. Np. okres buntu nastoletniego :)

wtorek, 13 stycznia 2009

Przychodzący...


Jedni przychodzą o świcie, inni z poranną rosą, albo kulką różową. Hej! Ja też chcę z czymś przychodzić! Z Królikiem na przykład :)

poniedziałek, 5 stycznia 2009

Królik dziękuje za modlitwy "amem"

Kochani Czytacze,

Dziękuję tym, którzy się modlili o Królicze dolegliwości, które wczoraj wyglądały bardzo poważnie. Nie do wszystkich dotarła prośba (królikowa petycja) o modlitwę. Tak czy inaczej Pan Bóg zrobił szybką interwencję.
Wczoraj czytałam w Ewangelii Mateusza, jak Jezus uzdrawiał wielu różnych ludzi w Galilei, w jakimś 30 r., z wielu różnych chorób. Wczoraj uzdrowił Piopio na Senatorskiej, w Łodzi, w 2009 roku. Niesamowite! Fascynujące!

Dobrej nocy.
Mama Królika