piątek, 20 maja 2011

Wszyscy kłamią

O tak. Zanim powiedział to współczesny Dr House, wielokrotnie powtarzał tę kwestię niejaki Herkules Poirot. Cóż, zarówno jeden jak i drugi mieli rację. W obliczu tego jakże cudowne jest to, że niektórzy mówią prawdę, nawet jeśli nie jest ona święta. Matkę Królika ujmuje taka prawda bardziej niż niejedno wypowiedziane w dobrej wierze fałszywe słowo, lub tzw. przemilczenie istotnych faktów.

Najbardziej jednak kłamią Ci, którzy mówią, że nie kłamią. Oznaczać to może, że zaczęli być może wierzyć w to co mówią. Niektórzy też nieświadomie, albo celowo - bardzo świadomie kłamią o miłości. Nieee, ja nie kłamię myślisz sobie, żyję w prawdzie tak jak przystoi. A Matka Królika i owszem kłamie, że wcale nie czyta S.Meyer :) nie mylić z J.Meyer. Tak czy inaczej zarówno jedna jak i druga z innych powodów wyklętą jest.

czwartek, 5 maja 2011

Przeczytane tu i ówdzie

Matka czyta wieczorami i tramwajami. Tytuły i autorów z różnych względów zostawia często dla siebie, no chyba, że czyta Biblię.

"W dyskusyjnej sali umysłu Rincewinda tuzin różnych emocji poderwało się na nogi i zaczęło krzyczeć. Ulga perorowała w najlepsze, kiedy Szok zabrał głos w kwestii formalnej. Zaraz po nim Oszołomienie, Zgroza i Poczucie Straty zaczęły bójkę, która zakończyła się dopiero wtedy, kiedy Wstyd zajrzał przez drzwi frontowe, żeby sprawdzić co się właściwie dzieje".

"Wiedział, że Dwukwiat nie tylko patrzy na świat przez różowe okulary...postrzega go też różowym mózgiem i słyszy różowymi uszami".

Jakże zgrabnie powyższe fragmenty oddają wewnętrzne oraz zewnętrzne otoczenie Matki, każdy bohater książki zawsze znajdzie swoje obicie w obserwowanym przez nią świecie :)

niedziela, 1 maja 2011

Majówka

Siedzimy z Królikiem na boisku. Obok grupa podpitych panów wieku 25-35, dzisiaj mało agresywnych. Na murku magnetofon głośno sobie gra hity roku 1999. Po przeciwnej stronie równie mało trzeźwy pan wtóruje na gitarze, a ja się później dziwię, że koleżanka z Uzbekistanu mówi: "Ja się boję wychodzić po 18, bo u was tak dużo alkoholików". Dzieciom jednak podpici panowie nie przeszkadzają - jeżdżą na hulajnogach, rowerach, turlają się z górki, a my gadamy... Patrz, zachwyt Matki nad koleżankami i kolegami z podwórka trwa. Lubi nawet posiedzieć obok i posłuchać o czym rozprawiają: o kredytach, żłobku, przedszkolu, o chlebie własnej roboty i podpłomykach. Rzucają psom patyki, kopią piłkę i wydają się być beztroscy, a jednak w środku tęsknią za dobrym słowem, komplementem i tym, żeby ktoś zauważył.