"Przecież to nieludzkie robić egzamin w środku wakacji..." powiedziała Emigrantka, a Matka do tej wypowiedzi z rozkoszą się dołącza.
Jeszcze w czwartek jej jęczenie i narzekanie w związku z powyższym osiągało już formy szczytowe, w związku z powyższym wzięła żyć w troki i próbuje ustalić o co szanowna komisja może ją zapytać, oby nie przysłowiowe treblinki w mimośrodzie.
Jako, że wewnętrznej motywacji do pokonania niezidentyfikowanego materiału (j.w. - kto wie o co zapytają) brak, został matce przydzielony Motywator Zewnętrzny, który w razie potrzeby KRZYCZY, grozi roczną przerwą w piciu kawy w razie oblania, sprawdza, kontroluje i generalnie goni do roboty, czasem nawet nie przebierając w słowach. MZ działa rewelacyjnie w tej roli, gdyż jest jedną z niewielu osób, w przypadku której relatywizm moralny przestaje działać - krótko mówiąc Matka nie jest w stanie ściemniać powołując się na chwilowo lub na dłużej przyjęty system wartości.
Podsumowując dzisiaj:
Stan wiedzy: jakieś 90%
Stan ogarnięcia notatek pomocniczych: 95%
Stan przewlekłej, hormonalnej głupoty: 70% (oby nie szło w kierunku pieluszkowego zapalenia mózgu)
Stan zjedzonych lodów: 0 :(

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz