Matka posłała Królika w szpony polskiej oświaty. Nie miała innego wyboru, choć pewnie niektórzy chcieliby jej wcisnąć na siłę homeschooling, na który jako kobieta pracująca czasu by nie znalazła. Poza tym, Matka nie jest zwolennikiem edukacji domowej wynikającej z pobudek religijnych. Tak wie, że gender, że agresja, przeludnione klasy, metodycy rodem z wczesnego PRLu w odpowiedzi na współczesne problemy rozwojowe i społeczne.
Królik trafił na cudną panią, która trafiła na jeszcze lepszą klasę. Tylko trójka, no może czwórka dzieci nadpobudliwych i dających upust swojej energii w niewłaściwy sposób. Dlaczego jednak Matka odnosi wrażenie, że tak piękna, mała, cicha szkółka przerażona jest dziećmi, które trafiły z Królikiem do klasy? Czyżby pojęcie "niegrzeczności" nie mieściło się w jej idealnych ramach, a dzieci nie dały się wytresować?
Złe zachowanie z czegoś wynika, a każdy przestępca kiedyś chodził do szkoły i miał szansę trafić w niej na człowieka, który z nim porozmawia do skutku. Tymczasem w naszej cichej, przyjemnej szkółce przyszły przestępca utwierdza się w przekonaniu, że żaden inny los nie jest mu pisany. Jeśli bije, będzie bił dalej. Jeśli nie słucha, dalej nie będzie słuchał. Jeśli jest niegrzeczny to już taki zostanie - bo człowieka trudno zmienić. Właśnie, człowieka, a co z zachowaniem?
Dlaczego naszym pedagogom tak trudno powiedzieć: "Źle wybrałeś, ale to można zmienić?". Dlaczego ludziom ciężko oddzielić człowieka od zachowania, grzesznika od grzechu? Matka nie ma zgody na negatywizm. Nie popiera szkolnej przestępczości, ale wie, że dla każdego jest szansa, żeby zawrócić, sęk w tym, żeby pokazać jak.
Matce ktoś kiedyś pokazał jak zawracać i dokonywać dobrych wyborów. Nie zawsze się udaje, ale jest wyjście.
Królik trafił na cudną panią, która trafiła na jeszcze lepszą klasę. Tylko trójka, no może czwórka dzieci nadpobudliwych i dających upust swojej energii w niewłaściwy sposób. Dlaczego jednak Matka odnosi wrażenie, że tak piękna, mała, cicha szkółka przerażona jest dziećmi, które trafiły z Królikiem do klasy? Czyżby pojęcie "niegrzeczności" nie mieściło się w jej idealnych ramach, a dzieci nie dały się wytresować?
Złe zachowanie z czegoś wynika, a każdy przestępca kiedyś chodził do szkoły i miał szansę trafić w niej na człowieka, który z nim porozmawia do skutku. Tymczasem w naszej cichej, przyjemnej szkółce przyszły przestępca utwierdza się w przekonaniu, że żaden inny los nie jest mu pisany. Jeśli bije, będzie bił dalej. Jeśli nie słucha, dalej nie będzie słuchał. Jeśli jest niegrzeczny to już taki zostanie - bo człowieka trudno zmienić. Właśnie, człowieka, a co z zachowaniem?
Dlaczego naszym pedagogom tak trudno powiedzieć: "Źle wybrałeś, ale to można zmienić?". Dlaczego ludziom ciężko oddzielić człowieka od zachowania, grzesznika od grzechu? Matka nie ma zgody na negatywizm. Nie popiera szkolnej przestępczości, ale wie, że dla każdego jest szansa, żeby zawrócić, sęk w tym, żeby pokazać jak.
Matce ktoś kiedyś pokazał jak zawracać i dokonywać dobrych wyborów. Nie zawsze się udaje, ale jest wyjście.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz