środa, 27 maja 2015

Jednak hejt

Bóg Matce świadkiem, że tysiąc razy zabierała się do zrzucenia myśli. Tu lub tam, w zależności od używalności przestrzeni blogowej.
Wtórne zidiocenie, opór myślowy? Skądże, okazuje się, że to prymitywny strach przed zwykłym "hejtem".
Kilkanaście lat Matka uważała, że szczytem odwagi jest obnosić się z wiarą w Chrystusa i to jeszcze w bardzo zamerykanizowany sposób, w środowisku, gdzie wszystko co obce nie jest nam polskie.
Guzik, stanąć w obliczu własnych wyborów i odpowiedzialności za to co się robi. To jest wyzwanie. Przełknąć opinie, osądy, pytania (wciąż bez odpowiedzi) i zasłaniać się jedynie samym sobą.
Matka, kolokwialnie rzecz ujmując, wypieprza się na każdym kroku, a potem wstaje i idzie dalej, bo wciąż świat nie jest jej domem, a cholerna autostrada jest za szeroka, w sam raz na apokaliptyczną letniość.

Brak komentarzy: