Wędruję sobotnio pomiędzy straganami pełnymi kolorowych warzyw i owoców. Później zaglądam co słychać u dalekobliskich - Zielonookiej i Noemi. Rosół w kuchni gotuje się właściwie sam, więc spokojnie mogę potrzymać w modlitwach większe dzieciaki, które spotykają się dziś o 15.30.
Jesień otwiera czasem drzwi do tych zakamarków Matki Królika, które ukrywają sprawy drobiazgowe i mało ważne. Sprawy, o których rozmawia się przy zielonej, jaśminowej herbacie. Dlatego też dziś właśnie Matka Królika pozdrawia tych wszystkich, dla których drobiazgi serca i myśli są istotne. Ot tak, choć raz melancholijnie.
Jesień otwiera czasem drzwi do tych zakamarków Matki Królika, które ukrywają sprawy drobiazgowe i mało ważne. Sprawy, o których rozmawia się przy zielonej, jaśminowej herbacie. Dlatego też dziś właśnie Matka Królika pozdrawia tych wszystkich, dla których drobiazgi serca i myśli są istotne. Ot tak, choć raz melancholijnie.
2 komentarze:
Tak, jesień to szczególna pora...jakoś łatwiej wtedy o liryzm i zachwyt drobiazgami.
A rosół to takie rodzinne, domowe danie. Choć staram się, nie udało mi się powtórzyć smaku tego, który gotowała moja mama...
Serdeczności na niedzielny czas...
Zielonooka, Kochana, witam w moim Bardzo Realnym Świecie :)
Prześlij komentarz