poniedziałek, 31 grudnia 2012

Dobry 2012

 Biegało się po zielonych niwach... i poznawało tajniki życia drugiej żony.
 I znalazło się piasek na angielskiej plaży oraz morze, które samo przyszło do mnie a nie ja do niego.
 Sprzedało się dziecko fajnemu wujkowi...
 I prawie kupiło nowy materac...
 Z cudzym (dużym już) dzieckiem zwiedzało się Łódź, która może wciąż zachwycać.
 I spędzało się czas kreatywnie :)
 Do tego wylądował DRIMLAJNER, który stał się bohaterem niejednego zdjęcia i wpisu.
K. poleciała i wróciła ku rozpaczy i radości pozostałych.
 Samba wymieszała się z autobusami i tramwajami
 A MY pozostaliśmy niezmienni.
 Choć prawie porwali nas piraci.
Niech 2013 będzie dla Was moi mniej i bardziej bliscy taki jakim sami chcielibyście go widzieć.
Ja dziękuję Bogu za każdą chwile, która pozwoliła mi dotrwać aż do dziś. W zdrowiu, z książką  pod ręką i z plikiem nowych ludzi wokół, którzy niejednokrotnie rozjaśniali mi szarość dnia codziennego.

"Kiedy miejsce, w którym przyszło mi być zasiewa we mnie złość, zrezygnowanie i rozczarowanie - zatapiam się w obrazach malowanych obiektywem przez ludzi, którzy są ze mną po prostu". Sercowa Matka Królika

Brak komentarzy: