Spędziłam cudownie i pozytywnie męczący dzień. Nie słyszałam ani jednego wykładu w całości, ale podniosła mnie Wasza miłość, cierpliwość, radość, pokój (w sytuacjach kryzysowych).
Gdzieś tam w głębi Matkowego serca obudziły się nowe promyki radości. Tyle rozmów... tyle zachęcenia. Bóg dał mi przez Was to, co mógł na te dni dać najlepszego. Jest Was tak wielu do "konfania", że z trudem rozciągałam dziś moje serce podczas wieczornego uwielbienia.
Cóż więcej...
Nieście dalej światło żywego Chrystusa!
2 komentarze:
Super, że byłaś z nami, że jesteś, że można się od Ciebie uczyć..:*
Super, że to ja uczę się od Was.
Prześlij komentarz