poniedziałek, 16 marca 2009

Podłączeni do sieci

Czy Wy wiecie ile można zrobić w domu, kiedy nie ma się internetu? To zadziwiające.
Dobrze jednak znów podłączyć się do sieci, ot chociażby dlatego, żeby być bliżej ludzi i usłyszeć (przeczytać) słowa, które podnoszą na duchu.

Królik zadomowił się w nowym miejscu, a mnie jeszcze trochę czasu to zajmie. Choć już wytyczyłam nowe szlaki i czuję się coraz lepiej. Bóg powoli zaopatruje mnie w swoje marzenia wyciągając mi z rąk kurczowo trzymane swoje własne. Dziękuję Mu za to i zachwycam się zaistniałą, inną od moich własnych, ograniczonych wyobrażeń sytuacją.

I chciałam tu jeszcze nadmienić Szanowni Państwo, że nowa strona zborowa, którą już niebawem zobaczycie, jest REWELACYJNA!!! Choć stara miała w sobie coś z niebanalnych początków :)

8 komentarzy:

Boo pisze...

No w końcu podłączeni, już się nie mogłam doczekać!

Anonimowy pisze...

a mówią, że internet to narzędzie szatana.. :P

Boo pisze...

Coś w tym jest... Kradnie czas i mózg jak nie wiem..i uzależnia:(

m.glaz pisze...

Ja już to przerobiłam. Gdyby po drugiej stronie ekranu nie było człowieka internet na nic by mi się nie przydał.
Jeśli bloguję - robię to dla czytaczy, jeśli czytam - to zawsze o kimś. Kiedy czegoś szukam - zwykle robie to z myślą o drugim człowieku. Nawet jeśli gram w sieci, po drugiej stronie są inni gracze.

Anonimowy pisze...

w co grasz? :D

m.glaz pisze...

Raczej w co grywałam, kiedy czasu było więcej.

Anonimowy pisze...

ok, to w co grywałaś?:> bo ja np. w rzeczonego Starcrafta, którego to kazałaś mi porzucić, a do którego moje serce znów zapłonęło uczuciem :P

m.glaz pisze...

W Tanoth, ale mnie znudził. To taka gra dla matki z dzieckiem :)