poniedziałek, 3 stycznia 2011

Jestem, jestem

Bo pytacie czasem - a czas to takie zwierzę co szybko ucieka i trudno go dogonić. Łatwiej też obrać małą myśl w pięć słów i wrzucić ją na "twarzoksiążkę" - choć wiem, że niektórych z Was tam nie ma.

Z jesieni zrobiła się zima, a raczej już środek zimy, który niemiłosiernie daje o sobie znać pociągającymi wokół nosami, kaszleniem i innymi rewelacjami. Matka Królika w związku z tym jest w stanie snu zimowego, który spowolnił nieco jej ogólne funkcje życiowe, ze nie wspomnę o intelektualnych. Pisanie Matce nie idzie, czytanie już trochę lepiej, najlepiej jednak mniej lub bardziej namiętnie idzie jej oglądanie "niekoszernych" filmów kategorii s-f.

Rok 2010 Matka Królika uważa za udany. Za największe zaś odkrycie sezonu uważa to, że można kilka lat rosnąć w jednym zborzu i w ogóle się nie znać. Podsumowaniem zaś roku niech będzie taka oto myśl: Gdzie brak jest miłości, tam zaczyna się polityka, nie ma to jednak jak ukochani przez Matkę Królika potrafiący kochać politycy ;)

2 komentarze:

e-ka pisze...

trochę dokuczliwa ta zima, choć przecież piękna...dobrze Cię znowu poczytać...mam nadzieję, że ten rok będzie mijał znacznie wolniej od tego zeszłego...bo przecież tamten tak niedawno się zaczął, a tu trzeba znowu przyzwyczajać się do pisania nowej daty i oswajać myśl, że jest się o rok starszą :))
Uściski Mamo Królika i serdeczności dla bliskich. Wszystkiego co dobre i piękne życzę na dni nowego roku...

m.glaz pisze...

E-ka, motywujesz mnie do tego, żeby skleić trochę więcej niż pięć słów. Ściskam Cię i pozdrawiam tym mocniej im dłużej gdzieś tam się mijamy w sieci. Bo przecież mijamy się już jakieś cztery lata jak sądzę ;) Pozdrowienia od LML.