piątek, 26 kwietnia 2013

Foch

Generalnie rzecz biorąc Matka trwa od kilku dni (od środy) w stanie permanentnego obrażenia, że to K. a nie ona jest u Tej co się oswaja z emigracją. Wszystko byłoby może i dobrze, gdyby nie to, że K. jeszcze śmie opisywać to na swoim blogu.
Ciężko zniosła dziś w pracy brak świecenia się gmaila WINu. WIN, ewentualnie prywatny profil Emigrantki, świecić się musi i Amen, gdyż jego wygaszenie obfituje zatruwaniem życia innym ludziom ciężko pracującym na chleb po drugiej stronie komputera.
Tak, Matkę zżera tęsknota z kopytami i śmie twierdzić, że dawno już tak nie było. Może to dlatego, że ostatnio czytałyśmy tą samą książkę, albo z powodu tego spaceru w wyobraźni, wiszenia na trzepaku i podjadania kremu z ptysia.

Peesy do K.

PS. Czy ja spałam na naleśniku, a nie wiem o tym?
PS2: Dość masz gdy masz Emigrantkę moją, słońce to już zbytek łaski :P Pomodlę się o deszcz, zobaczymy czyj "Bóg" silniejszy Ktosia czy Matki.
PS3. Wracasz to gramy!


1 komentarz:

Boo pisze...

i tak Cię kocham!