poniedziałek, 8 kwietnia 2013

(*)

"Dzisiaj jest takie ładne" - napisała kilka tygodni temu A. 

Wczoraj też było ładne, mimo że z tyłu głowy wciąż rozbrzmiewały smutne wiadomości, o ludziach, których wprawdzie Matka nigdy nie widziała, ba nawet nigdy nie czytała tej osławionej książki, która wniosła rewolucję organizacyjną do kościołów ewangelikalnych dzieląc je na te pro-przywódcze i pro-służebne.

Tak, o Ricku Warrenie - świadomym celu myślę. i myślałam cały wczorajszy dzień, nie obciążając zbytnio ludzi wokół i zrzucając wszystko na specyficzny czas w kobiecym cyklu. 
Żywię ogromną nadzieję, że "strażnicy czystości duchowej" nie będą się na teologiczne wytłumaczenie TEGO - byłoby to bowiem podłe i bez serca.

"Dzisiaj jest takie ładne" - takie ładne, że ci najsłabsi sobie z tym nie radzą.

Drogi czytaczu, bez względu na to czy traktujesz Warrenów poważnie, czy w ogóle ich znasz, czy są dla Ciebie "światowymi liderami" lub zupełnie obcymi ludźmi - potrzebują tego, żeby być z nimi w myślach, w modlitwie.

Brak komentarzy: