czwartek, 5 sierpnia 2010

Bywa...

Bywa, że jest smutno u Matki Królika. Ci najbliżsi znają Matki prozaiczne powody małych smutków i nostalgii. Do tych nieprozaicznych Bóg jedynie ma wgląd i mąż czasami, albo inne mamy, których słowa przynoszą otuchę w chwilach, kiedy powinno się uśmiechnąć, a jakoś tak nie wychodzi.

Czasem bywa też, że Bóg przysyła ludzi zza morza, aby mogli się pomodlić z nami bezpiecznie, bo to oni ze względu na przeżyte razem chwile rozumieją to, co w oczach innych bywa niezrozumiałe.

Bywa... dość często bywa melancholia Matki Królika, acz oswojona i ujęta w pewne określone ramy nie jest już tak niebezpieczna jak kiedyś. Choć może łatwiej byłoby ją znieść siedząc pod plakatem pewnego piosenkarza, którego Matka Królika lubi, ale ze względu na głębokość zanurzenia niektórych łodzi podwodnych, nie jest mi to dane niestety ;)

Brak komentarzy: