No dobra, dalej Matki nie ma, ale to zdaje się być logiczne w przypadku, kiedy człowiek przychodzi z pracy wyssany do granic możliwości, jedyne czym chciałby się podzielić z publiką to: "%$*)^*^&%$" - co symbolizuje niecenzuralny wyraz emocji. Na starość Matka napisze książkę o urokach sprzedaży. Wniosek - gdyby w poprzedniej pracy Matka zajmowała się tylko i wyłącznie tym co teraz, miesięczny ludzki przyrost byłby na poziomie 10% jak nic. Kościoły powinny się poważnie zastanowić nad opcją telemarketingu.
Secundo, choć primo w zasadzie nie było. Whiplash. Miss D. długo zachęcała do obejrzenia, ale mało przekonywujący trailer zwiastujący obraz nauczycielskiej przemocy nie działał na Matkę zachęcająco. Fakt, mordobicie było, krew się lała, ale sam film wywołał po pierwsze sporo emocji, a po drugie niekontrolowane tupanie nóżką i rączką. Zachęcam do obejrzenia jeśli chcecie zobaczyć jak bardzo człowiek jest w stanie przekroczyć własne i czyjeś granice, żeby dojść do celu. Zastanawiające, chyba przerażające, ale jednak dające wiele do myślenia każdemu, kto w drodze do celu myśli sobie "Kuuuuuurde już nie mogę...".
Żeby osiągnąć sukces trzeba zdecydowanie lubić to co się robi, wtedy można wszystko, nawet jak jest się zmęczonym do krwi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz