wtorek, 14 października 2008

Rozwiązanie zagadki


Pffff - autobus
Abu - buty (teraz już mówi na nie inaczej - tapcie, to chyba od kapci)
aaA - spać

poniedziałek, 13 października 2008

Moje różne dzieci

Wiecie, albo nie wiecie, dzieci mam wiele poza swoim osobistym, własnym Królikiem. Z przyjemnością patrzę zatem jak jedne z nich rosną, a inne dopiero uczą się żyć. Wiele razy kładłam się spać z ich problemami, a dziś patrzę jak: wychodzą za mąż, uczą się z wielkich opasłych książek, robią zastrzyki chorym, podróżują do Paryża.

O inne dzieci modliłam się, żeby znalazły spokojny kąt w Narnii. Z dnia na dzień bowiem zdaję sobie sprawę, że to nie nasza Narnia, ale Boża, nie muszę się zatem o nic martwić, nic robić na siłę, ale wszystko tak jak potrafię najlepiej (choć w istocie nie potrafię).
Wciąż mam w pamięci to, jak zostali nam przysłani ludzie do pomalowania korytarza - spadli nam właściwie z nieba jakby w ponad naturalny sposób.



Nie musiałam stawać na rzęsach, żeby namówić ich do tego - po prostu, wzięli i zrobili. Nie byli odpowiedzią na moją usilną modlitwę, ale jedynie na ciche westchnięcie.

A to Dzieci Narnii:

poniedziałek, 6 października 2008

Blogująca trójeczka

Co jakiś czas zaglądam w wiadome mi miejsca i podpatruję jak trwa przyjaźń, za którą nie mało łez się wylało. Trochę jestem w tym podglądaniu jak trzecie koło u roweru, ale przecież rowerki dziecięce mają trzy kółka, tak?
Nie tak dawno jeszcze wracałyśmy we trójkę, pociągiem, z pewnej konferencji, na której podjętych zostało wiele decyzji, zostawiając gdzieś po drodze Umiłowaną Sosenkę, a dziś?
Dziś możemy chociaż siebie poczytać, czy to nie cudne? Bardzo to lubię.

piątek, 3 października 2008

Z życia Królika Pi

Królik namiętnie zbiera magnesy z pewnych serków. W związku z tym mam już oklejoną w domu całą lodówkę.

Dziś rano przynosi mi do łazienki magnes z jaszczurą i mówiąc swoim królikowym „A, a, a!” pokazuje mi miejsce pod taboretem przy umywalce.

- No co? – pytam – chcesz tam włożyć magnesik?

- Eeee – odpowiada,.

Dalej próbuję się szykować, a Pi swoje... Zaglądam więc pod taboret i co tam widzę? Stare mieszkanko Randala, które Tomek pożyczył dla rybek na wieczne oddanie. Dopiero później przypomniałam sobie, że kiedy Pio chciał bawić się domkiem, ja zawsze mówiłam:

- Nie wolno, to jest mieszkanie Randala!


Dla niewtajemniczonych, Randal wygląda tak: