wtorek, 19 marca 2013

SIŁAAA!

http://www.escola-popular.de/deutsch/samba/gruppe-ldz

Jest moc! Jest walka! :) Jakby to powiedzieli koledzy z #pentecostalPL. Czyż Matki styl pisania nie wskazuje na to, że spędza coraz więcej czasu na Twitterze? - to tytułem wstępu.

Od czasu sławetnego dymu i z serca trafionego Franciszka Matka zdążyła już: zrealizować w 2/3 plan obejrzenia Narnii z kochanymi ludzikami, oduczyć się używać cukru, docenić smak chleba i owoców po dwóch tygodniach dziwnej diety mającej wyrównać poziom w/w cukru we krwi.

Co do tej mocy i walki. Na ostatnich nogach Matka zaczłapała się wczoraj wieczorem do miejsca, w którym pięknie połączyły się dwa światy. Ludzi, zepchniętych na boczny tor, tych najbardziej potrzebujących, mocno uzależnionych - tych, od których czasami zdarza się na uciekać na drugi koniec tramwaju z młodymi, pełnymi entuzjazmu i miłości (!) wariatami, grającymi sambę brazylijską na biało czerwonych bębnach. 
Patrzeć na jednych i drugich, współpracujących razem i dzielących się dziecięcą radością - rzecz godna polecenia. Postawiło to Matkę na nogi w trybie natychmiastowym. Bez kawy. Na kolana zaś Matkę rzuciło to, kiedy nastąpiła wymiana, a wariaci od samby zostali poczęstowani solidną dawką Boga prawdziwego przez tych, którzy choć często nie kochani przez ludzi - dali się Jemu odnaleźć.

Matka też połączyła wczoraj dwa światy, a raczej dwie twarze - tak jak próbuje ją tego uczyć Little Star, która wpadła na pomysł warsztatów w Misji. Czasem mam wrażenie, że w tej jednej małej szalonej osóbce przyszło wiele odpowiedzi na modlitwy.

środa, 13 marca 2013

Siwy dym

rys. Remek Dabrowski (http://remekdabrowski.blox.pl/)
Poleciał czarny dym. Czekamy na siwy :) tzn. biały. Cały świat czeka, nawet jesli udaje, że nie czeka bo jest innego wyznania, innego boga, żadnego boga. Matka Królika również czeka, ciekawa jest podjętej decyzji, reakcji wyznawców Kościoła tradycyjnego i samego wyboru. Nie ma swoich faworytów tak jak ostatnim razem. To tak tytułem wstępu i porannych myśli.
 
Wczoraj wystartowaliśmy z pierwszym spotkaniem dla tych, którzy zgłębiają sens życia. SIWY DYM!!! Ilość ludzi, która dotarła na pierwsze spotkanie Matkę nieco sparaliżowała, różnorodność przyprawiła o zawrót głowy. Przekrój charakterów, stopnia zaawansowania w wierze, statusu materialnego, wieku...Było ciekawie, zabawnie, poważnie i bardzo kolorowo. Niektórzy wzbudzali ogólne zainteresowanie tym co mówili, inni tym, że przez cały czas próbowali rozruszać zastój biurkowy swojego prawego (lewego?) barku. Znaleźli się też tacy, którzy popłynęli opowiadając już na pierwszym spotkaniu o mocno charyzmatycznych doświadczeniach, z powaleniem mocą Bożą włącznie(!). Matka żywi nadzieję, że po tych wyznaniach pojedyncze jednostki nie uciekną przerażone.
 
Na tym kończąc Matka pozdrawia czytaczy ze wszystkich stron Polski i świata, życząc dobrego dnia, tygodnia, miesiąca i rychłego nadejścia wiosny. I ogłasza publicznie - precz wszelkim kryzysom!

 

poniedziałek, 11 marca 2013

Zatwierdzono do realizacji

Zbliża się wielkimi krokami i nieuchronnie dla Matki koniec stażu na nauczyciela mianowanego. W związku z tym Matka będzie musiała dokonać rzeczy niemożliwych, bo cuda, jak wiadomo zdarza się jej załatwiać od ręki, jeśli Szef na górze zatwierdzi je do realizacji. Gorzej z ziemską szefową. Tak, Matka bowiem ma jeszcze ziemską szefowa, z którą kontaktuje się może cztery razy do roku, przy okazji oddawania raportów nauczania zielonych dzieci zielonej religii w ramach systemu oświaty - stąd ta kariera nauczycielska, a co za tym idzie kontakt z szanowną dyrektor szkoły.

Po tym jakże obszernym wstępie tłumaczącym kolejne zawiłości mojej pracy ślubuję do końca maja wykonać co następuje:
1. Znaleźć mój zaginiony (zatwierdzony do realizacji) plan rozwoju zawodowego.
2. Skontaktować się z nauczycielem tzw. opiekunem stażu, który przede mną ucieka bo boi się zielonych i absolutnie nie ma zamiaru wizytować moich lekcji.
3. Zebrać wszystkie zaświadczenia dot. szkoleń, warsztatów, konferencji, konkursów i podzielić na dwie grupy - prowadząca i uczestnik.
4. Napisać sprawozdanie z realizacji planu zawodowego, wcześniej zmodyfikowanego na potrzeby Matki
5. Przygotować się do egzaminu na nauczyciele mianowanego i zdać oczywiście, po czym zgłosić swoją kandydaturę na stanowisko eksperta d/s zielonej religii - gdyż jak mniemam Polska takowego jeszcze nie posiada :)

Zatwierdzam do realizacji z dniem 11.03.2013
Matka Królika

piątek, 1 marca 2013

Wpis megalomański-czyli kto nadąża za Matką

Matka dziś po raz setny z rzędu usłyszała, że ktoś (a właściwie tym razem ktosiowa, którą bardzo lubię) za nią nie nadąża. Poczytuje sobie to jednak za swego rodzaju komplement, bo niewielu jest, którzy mogą dorównać jej tokowi myślenia.
Jedni wykruszają się w przedbiegach, inni dzielnie próbują, ogarniając holistycznie Matkę z jej pięcioma avatarami i poezją włącznie. Ci dają sobie spokój po jakimś czasie twierdząc, że to nie na ich nerwy.
Nadążający (nie mylić z podążającymi, followersami jak TT ich nazywa) za Matką charakteryzują się między innymi tym, że:
- znoszą codzienne Matki powitania, kwiatki, lekkie pracownicze żale,
- generalnie rzecz biorąc świecą się, co sprawia, że Matka czuje się bezpiecznie,
- rozumieją pancerz nosorożca,
- potrafią szybko wygooglać personality disorder :) nie zadając zbędnych pytań,
- rozumieją, że Matka czasem (rzadko, ale jednak) płacze i dlaczego to robi zwykle wtedy kiedy się modli,
- nie wnoszą zażaleń co do hipsterskich domowych strojów Matki i wszystko im jedno czy włosy są kręcone, proste, czy mają aktualny bad hair day,
- wiedzą jakie matka ogląda seriale i się nie oburzają,
- rozumieją, że Matka ma prawo się zakochać przynajmniej dwa razy do roku,
- akceptują jej liberalne pentecostalne chrześcijaństwo,
- wiedzą, że jeśli Matka ma milczeć, to muszą wymusić na Matce obietnicę najlepiej na piśmie
- nie starają się jej zrozumieć - po prostu ją kochają!

Drogi kolego, koleżanko, czytaczu. Jeśli ogarniasz przynajmniej dwa punkty z powyższych - jesteś na dobrej drodze. 

Ze szczególną dedykacją dla Killera Melancholii.