wtorek, 9 kwietnia 2013

Lody waniliowe z truskawkami ;)

prawodogotowaniazpasja.blox.pl
Dni zabiegane jak każdej normalnej matki. Praca-przedszkole-dom i czasem znów praca - ta przyjemniejsza, wieczorowa z grupą ciekawych ludzi. Choć pada się na ryj - warto jest. Poznaje się poglądy tych, z którymi w jednym "zborzu" się rosło przez jakiś czas. Odkrywa zupełnie nowe rzeczy.

W ramach tego okrywania. Matka uczy się nowych istotnych ludzi po kawałku. Dziś Matka wpadła na to, że ci, z którymi przebywamy mogą być jak wafle ryżowe z mussli, waniliowe lody z truskawkami i gorąca czekolada z kilkoma kroplami koniaku. Porównanie może dość dziwne, ale za to jak bardzo znaczące. Kiedy masz ochotę na waniliowe lody, nie zastąpią ci ryżowe wafle, a gorącej czekolady nie pija się codziennie.

Tak czy inaczej na dzień dzisiejszy Matka jest na etapie tych lodów, którymi stara się delektować w miarę możliwości, żeby nie pożreć ich w przeciągu pięciu minut. Truskawki leżące na wierzchu cudownie pachną słońcem i są... hmmm... optymistyczne? Tak, te truskawki są zdecydowanie optymistyczne ;)

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

(*)

"Dzisiaj jest takie ładne" - napisała kilka tygodni temu A. 

Wczoraj też było ładne, mimo że z tyłu głowy wciąż rozbrzmiewały smutne wiadomości, o ludziach, których wprawdzie Matka nigdy nie widziała, ba nawet nigdy nie czytała tej osławionej książki, która wniosła rewolucję organizacyjną do kościołów ewangelikalnych dzieląc je na te pro-przywódcze i pro-służebne.

Tak, o Ricku Warrenie - świadomym celu myślę. i myślałam cały wczorajszy dzień, nie obciążając zbytnio ludzi wokół i zrzucając wszystko na specyficzny czas w kobiecym cyklu. 
Żywię ogromną nadzieję, że "strażnicy czystości duchowej" nie będą się na teologiczne wytłumaczenie TEGO - byłoby to bowiem podłe i bez serca.

"Dzisiaj jest takie ładne" - takie ładne, że ci najsłabsi sobie z tym nie radzą.

Drogi czytaczu, bez względu na to czy traktujesz Warrenów poważnie, czy w ogóle ich znasz, czy są dla Ciebie "światowymi liderami" lub zupełnie obcymi ludźmi - potrzebują tego, żeby być z nimi w myślach, w modlitwie.

sobota, 6 kwietnia 2013

Krótko

1...2...3 próba napisania posta na zacnej dotykowej robiącej niespodzianki klawiaturze.

Po pierwsze: Matka wyznaje, że się zakochała tradycyjnie na wiosnę, a że zakochuje się minimum raz w roku, a max trzy razy wszystko jest pod kontrolą.

Po drugie: Matka chce iść do kina na Intruza i przeczytać Delirium.

Po trzecie: Matka naprawdę się zakochała - jasny gwint. Ludzie są fascynujący i warci tego zakochania

czwartek, 4 kwietnia 2013

Generalnie i dlaczego?

Milczenie blogowe (a raczej blogspotowe) Matki oznacza jedynie to, że składa swój umysł do kupy. Obrót spraw życiowo-pracowo-służbowych zastraszająco przybrał na sile i w związku z tym głowa (mocno nadwrażliwa) pęka sobie powolutku, acz skutecznie.

Święta minęły w przedziwnie spokojnej atmosferze ogólnie pojętego ekumenizmu. Ani my nie wytknęliśmy nikomu święconki, ani nikt nam braku znaku krzyża przed modlitwą. Zabrakło jedynie tych, których naprawdę chciałoby się mieć obok, bo: się zakochali, albo mieszkają w zaspach śnieżnych, tudzież gdzieś za morzem.

Matka zaś tak poza tym wszystkim z zafascynowaniem i z lekkim zażenowaniem w stosunku do własnej nieporadności obserwuje częstotliwość Króliczych pytań "Dlaczego".
Dlaczego banan jest żółty? Dlaczego po poniedziałku jest wtorek? Dlaczego trzeba chodzić w kapciach? Jako jedyny jednak nie pyta dlaczego nie ma jeszcze wiosny. Ciekawe dlaczego?