sobota, 6 września 2008

Znowu sobota...

... i to sobota znad Księgi Daniela podczas snu Króliczego. Jutro zaczynam zajęcia z 19 osobową grupą dzieci o bardzo wysokich wymaganiach i dużej żywotności. W związku z tym mikrostres pożera mnie od samego rana. Pracuję z "zielonymi" dziećmi już od 7 lat i przynosi mi to wiele satysfakcji oraz bolącego brzucha, gdy już wszystkie nerwy po przeprowadzonej lekcji zejdą. Nie raz słyszałam, że prościej uczyć Dzieci Narnii - ich wdzięczność jest bowiem niewspółmierna, a i nad ich zachowaniem łatwiej jest zapanować. Czy to nie paradoks? Tak, tak...paradoksem jest to, że te pragnące wolności dzieci chcemy nawet w niedzielę posadzić w ławkach na 2X45 min. i wymagać bezwzględnego poddania.

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

"grupą dzieci o bardzo wysokich wymaganiach i dużej żywotności." - true, true... ;-)

m.glaz pisze...

Ale pytania z serii trynitarnej dziś mnie rozwaliły na łopatki.

Anonimowy pisze...

1*1*1=1 ;) tylko co to było za hebrajskie słowo na jedność?

m.glaz pisze...

Chodziło mi o "ehad" - jeden w znaczeniu mnogości w jednym.