niedziela, 7 grudnia 2008

Dziękuję Wam...


Za kawę
Za rozmowy
Za serię uśmiechów
Za tolerancję dla moich fochów
Za takie sobie bycie
Za konspekt zajęć pisany na kolanie
Za wspólne nadgryzienia "lanczu" liderki
Za wszystko, wszystko co pozwoliło mi stwierdzić, że niedziele nie są "pracą" a społecznością.


Fot. T.Głaz

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

myślę,że my jako młodsza młodzież powinniśmy powiedzieć dziekuję,że byłaś z Nami :)
tęskno za starymi czasami ;( ale cóż nowe wcale nie jest gorsze :) ale inne...my wszyscy już tacy dorośli...ah...a kiedyś to miałaś z nami dużo pracy :*

m.glaz pisze...

Kiedyś miałam dużo pracy, a dziś samą przyjemność i to słowa również mojego męża, który ma do Was wyjątkowy sentyment, bo tylko Bóg mógł sprawić to, że choć trochę popracował z młodzieżą.

Boo pisze...

A ja się cieszę i to bardzo,że jesteś, że byłaś i będziesz częścią tamtej, tej młodzieżówki, bo czasy się zmieniły, ale to tak naprawdę nie ma znaczenia. Wszystko jest ze sobą powiązane i gdyby nie "wtedy" nie byłoby "dzisiaj". A swoją drogą ja też lubię tę naszą społecznośc, mimo że mi nadgryzłaś placka z czosnkiem :P