piątek, 16 listopada 2012

Drimlajner

Fot. R.Mateja
Wylądował wczoraj ku uciesze chłopaków czatujących na lotnisku w Warszawie. Matka Królika zwykle nie interesuje się wyżej wymienionymi sprawami, ale odkąd zrozumiała, że górki spotterskie w Łodzi są dwie, a nawet jedna, a spotter nie jest tym samym co stalker - nie mogła sobie odmówić oczekiwania na pierwsze spotterskie zdjęcie z dnia wczorajszego.

Nie było mnie tam. Nie widziałam na żywo drimlajnera. Nie widziałam też znajomego, który zawsze kojarzył mi się z próbami nauczenia opornych studentów języka hebrajskiego, a ku mojemu zaskoczeniu okazał się tym na s. od samolotów. To może tłumaczyć ten "flow" w rozmowie od pierwszego wejrzenia.

Królik matejkowego zdjęcia jeszcze nie widział, ale wczoraj przed spaniem słowo "dreamliner" wymówił chyba ze sto razy, gdyż Tata królikowy stwierdził, że nie pójdzie spać dopóki nie wymówi go w sposób prawidłowy.

Wszystkich spotterów świata Matka Królika pozdrawia.

Brak komentarzy: