niedziela, 18 listopada 2012

Koniec Łikendu

Weekend (nie tylko alfowy) czas zakończyć. Matka Królika pada na twarz szczerze mówiąc. Dużo wrażeń, dużo ludzi i dużo modlitwy jak na służbę Matki przystało.
 
Wciąż zadziwia ją dlaczego tak się akurat poukładało, że zołza z buntowniczą naturą i wiecznym "ale", do TAKICH zadań została pokierowana przez Szefa. Z drugiej strony jednak daje to szansę wszystkim innym "zołzowatym", bo skoro może Matka - to może każdy.
Po tak intensywnej sobocie Pan Bóg zwykle zakłada Matce na nos swoje różowe okulary, względnie zdejmuje czarne i przez długi czas Matka w każdym potrafi dostrzec Jego obraz i podobieństwo. Stan powyższy trwa sobie do czasu pierwszego totalnego wnerwu, w którym Matka Królika zaczyna rozumieć dlaczego "żałował Bóg, iż uczynił człowieka".

PS. Niektórzy byli w kinie, na niekoszernym filmie. Matka tez by chciała iść :( Może być zwykłe polskie, a nawet łódzkie kino.

Brak komentarzy: