poniedziałek, 27 października 2008

Dzień do dnia dodawany...

Zrobiło mi się ostatnio szarawo i postanowiłam sobie ugościć się trochę jako lider senior na młodzieżowym 1 listopada, a co!
Pomyślałam, że brakuje mi zwyczajnych spotkań ludzi wierzących, zatęskniłam za naszym GTSem niezapomnianym. Dzień w pracy uświetniła mi wizyta niespodziewanego gościa, z którym zawsze rozmawia się o "czymś" - choć owo "coś" dziś było jedynie omówieniem pomyłkowej rozmowy na komunikatorze, z kimś kto miał być mną, a wcale nie był. Miłe to, że jednak nie okazałam się tą zołzą po drugiej stronie monitora.
Królik zainfekowany drugi raz w tym miesiącu ma się całkiem świetnie, my trochę gorzej po nieprzespanych nocach.
Tyle na dziś mili Państwo, idę się pomodlić o dobre myśli.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

masz do owego gościa naprawdę dużą dozę cierpliwości... :)

m.glaz pisze...

Oj mam nie tylko cierpliwość, ale też wiele sympatii.