Chciałam tylko tak wieczornie podsumować weekend jako niezwykle udany. Spotkałam wielu, których dawno nie widziałam. Byłam na spotkaniu jak za dawnych młodzieżowych lat (tylko ten Królik jakoś tak pomiędzy śmiesznie wyglądał). Porzucałam nazwiskami tu i ówdzie z sympatii, zaliczyłam również rozmowę na krzesłach z moją Bożenką o błyszczących oczach. Nauczyłam się też grać na psie rasy ratlerek jak na gitarze. Najważniejsze jednak, że wydaliśmy za męża kolejną szkółkową "dziecinę". Pytam więc, tradycyjnie.
Kto następny?
Kto następny?
2 komentarze:
"Porzucałam nazwiskami tu i ówdzie z sympatii" tak głosi oficjalna wersja :P ;-)
Michalska potwierdza, że zawsze rzucam nazwiskiem z sympatii.
Prześlij komentarz