czwartek, 13 maja 2010

Torebka Matki Królika

Każdy zna fenomen damskiej torebki. Ja właśnie dlatego, że do starej przestałam się mieścić zakupiłam nową - wieeelką, w której wiele różności może się schować. Ostatnio sama się przeraziłam, kiedy usiłowałam coś znaleźć.
I tak kolejno wyciągałam:
- Klucze nr 1
- Klucze nr 2
- Klucze nr 3
- Bilety MPK
- Bilety ZTM
- Paragony z różnych sklepów
- Chusteczki higieniczne
- papier toaletowy
- błyszczyk
- pomadka
- krem dla Królika
- skarpetki Królika
- podkoszulka Królika
- mentosy
- lizak (do połowy wylizany)
- podręcznik lidera Kursu Alfa
- nowa książka Yanceya
- telefon
- zszywacz+zszywki
- lusterko
- długopis
- drewniana ciuchcia
- autko
- ładowarka do komórki

I w końcu zapomniałam już czego szukałam.

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Drewniana ciuchcia. Zaiste niezbędna bardziej nawet niż reszta :P ;-)

Boo pisze...

wszystko rozumiem, ale zszywacz?:)

m.glaz pisze...

No zszywacz, zszywacz. Kiedyś Roksi poprosiła, żebym jej pożyczyła. Do torby oczywiście włożyłam, ale już z niej nie wyjęłam.
A dziś dołączył tam jeszcze papiery kolorowe i bibuła oraz parasolka, a zszywacz wyszedł.