piątek, 18 stycznia 2013

Fundraiser

Ile się Matka Królika historii nasłuchała pracując tu gdzie pracuje. Ludzie chcąc zarobić w jakże popularnej pracy w naszym łódzkim rejonie jaką jest "żebractwo" mogliby konkurować w konkursach kreatywności. Gdyby tylko praca pisarza bardziej się opłacała - wydaliby setki łzawych powieści takich o "życiu i śmierci".

Po dziesięciu latach Matkę ogarnia już lekka znieczulica. Ostatnio jednakże odwiedził nas pan M. Trzeźwy (!). Poczęstował nas tak wzruszającą historią o tym, ze żona zmarła mu przy porodzie, że wychowuje sam dwójkę córek w tym czteromiesięczną. Przed świętami BN wyrzucili go z pracy, nie ma za co żyć. Skończyły się pampersy (została tetra - pomyślałam, byłby bardziej eko) i mleko dla niemowlaka. Gdybyście widzieli jego determinację i łzy w oczach. Założyliśmy się wręcz, że kiedy damy mu pieniądze na mleko, którego potrzebował OD ZARAZ - zniknie i nie wykorzysta oferowanych możliwości doradctwa zawodowego.
Pieniądze przyjął we łzach zlany i obiecał z ręką na sercu, że za moment wróci, żeby zaprezentować jakie ładne mleko modyfikowane kupił w pobliskim markecie. Zakład przegrałam. Bezrobotny ojciec głodnego dziecka nie wrócił.

Po tym (testowym, ze się tak wyrażę) wydarzeniu wpadliśmy z kolegą D. na dość osobliwy pomysł. Założymy firmę "fundraisingową". Zatrudnimy gościa od mleka nawet na 20% zysku, możemy mu też wskazać społeczności, miejsca i ludzi, od których pozyska środki na tony "pampersów" i "mleka". Sukces gwarantowany.

Jestem wredna bo tak myślę. Jestem głupia bo dałam pieniądze, a powinnam polecieć do sklepu i kupić mu to mleko? Szczerze mówiąc - nie bardzo mi się chciało. Możecie na mnie kląć. Trudno.

2 komentarze:

Julian Wiosna pisze...

Na prawdę, przed tym człowiekiem, to czapki z głów. Na szczęście masz do tego pana numer telefonu. Nie wiem tylko czy przy jego zarobkach nasza oferta nie byłaby zbyt skromna. Jednak jest specjalistą.

e-ka pisze...

daję się nabierać i ja: "pożyczam" na zeszyty, na ćwiczenia, na wyjazd do kina, słyszę obietnice rodzica, że odda, jak tylko weźmie zapomogę, pensję, rentę itp. Potem zwykle taki rodzic nie przychodzi do szkoły, a w następnym roku szkolnym już nie pamięta, że ma dług.