Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 października 2010

Po odlotach

Matka z Królikiem wróciła z śródwakacji zmęczona własnymi przygodami zdrowotnymi. "Nie tak sobie to wyobrażałam" - stwierdziła Shamirska w przedostatnim dniu mojego pobytu w Krowie (tak określił nazwę miasta Królik). Ja również więcej spodziewałam się po swoim własnym organizmie, no ale cóż. Okazuje się, ze w przeważającej ilości przypadków nasze oczekiwania zderzają się boleśnie z rzeczywistością i sęk w tym, żeby wtedy nie dać się zwariować.
Tak czy inaczej przez tych kilka dni doświadczyłam tak wielu skrajnych uczuć, od galopującej tęsknoty, przez nadmiar szczęścia podczas wieczornych rozmów i spacerów przesiąkniętych spokojem, aż do bezradności połączonej z dręczącą ciekawością jak przeciętny Anglik poradziłby sobie finansowo, gdyby ceny w sklepach pomnożyć mu cztery razy, a zarobki pozostawić na tym samym poziomie :)
Wniosek nasuwa się sam - POLAK POTRAFI!

W tym miejscu wraz z Królikiem pragniemy złożyć najserdeczniejsze podziękowania, za opiekę nad nami, znoszenie naszych humorów, dokarmianie nas, wożenie niebieskim hamochodem i traktowanie jak VIPów, choć wcale sobie na to nie zasłużyliśmy.
Dzięeeeekuuuujeeemyyyy!

niedziela, 11 lipca 2010

Powrót do domu

Moja kuzynka zwykła miewać taki opis: "Obudziło się we mnie dzikie zwierzę... obawiam się jednak, że to leniwiec". Jakże adekwatnie brzmi to w mojej sytuacji.
Powrót do domu wzbudza we mnie ambiwalentne uczucia. Z jednej strony radość, ze zobaczę ludzi za którymi tęskniłam (choć nie wszystkich, bo z niektórymi chyba się rozminęłam), z drugiej rzeczywistość piorąco, sprzątająco, gotująca - czyli codzienność od której odwykłam. Znów będę modlić się jednocześnie prasując i wycierając kurze, a nie patrząc na morze czarne, które tak naprawdę jest niebieskie.
Odkryciem sezonu jednak było to, że Królik nasz osobisty nie przywykł do rodziców, którzy siedzą i nic nie robią. Zatem na wyjeździe w związku z powyższym dostawał świra, dziczki i pomieszania. Zawsze widzi nas przy jakichś obowiązkach, a tam... próbowaliśmy leżeć na leżaczkach popijając napoje zimne, skądinąd lepsze niż rodowite polskie, bo lżejsze ;).
Tak czy inaczej, tak jak pisałam na fejsbuku deszcz dopadł nas i tam, gdzie zwykle o tej porze go nie ma. Chrześcijanie w przesądy nie wierzą, ale już nikt nie chce z nami na wakacje jeździć :). Ciekawe dlaczego?