Cudownie!
W związku z powyższym moje kochane dzieci ze starszej grupy wymyślały mi sposoby, jak jednocześnie słuchać kazania i prowadzić z nimi zajęcia. Oto kilka z nich:
- Wywiercić dziurę w suficie, tak żeby ciocia mogła widzieć i słyszeć co się dzieje na nabożeństwie.
- Włożyć sobie to ucha "blufuta" :) i słuchać satelitarnego przekazu z nabo.
- Wstawić do sali głośnik!
- Iść z ciocią na górę, żeby wspólnie posłuchać kazania.
"A co to właściwie jest kazanie?" - usłyszałam dodatkowo. No właśnie, co to właściwie jest? Może Alszamirska się wypowie, bo jej mąż mówi takowe.
5 komentarzy:
uhmm, ja, ten teges? Nie wiem dokładnie, ale wiem , że wczoraj było najpiękniejsze jakie w życiu słyszałam (wiem, wiem znów się znęcam). A dla mnie kazanie to opowiadanie Biblii. Czasami jak siedzę w sali nabożeństw to wyobrażam sobie, że jestem w jakimś niezwykłym, starym mieście i przysłuchuję się jak na ulicy ktoś mówi o Jezusie. I ludzie się zbierają, jest ich coraz więcej i więcej, aż mówca musi stanąć wyżej, by ci go słyszeli. I wszystkim płyną łzy a na końcu nie widzą innych tylko siebie, przezroczystych, takich jakimi są i pragna stać się lepsi. Ja wczoraj zapragnęłam stać się lepsza. Miłości nigdy za dużo.
No to się rozpisałam :)
Znęcasz się!
Pociesze Cię - ja z kolei często słyszę "żałuj, że nie było cię na kazaniu bo [...]" ;-)
btw. patent "Włożyć sobie to ucha "blufuta" :) i słuchać satelitarnego przekazu z nabo." podoba mi się najbardziej, chyba zacznę stosować w praktyce ^^
Wow nikt nie umie tak doskonale dobrac słów jak Madziutek:)
No cóż Gosiu ja ostatnio przezywam dokładnie ten okres co Ty, i zawsze jak muszę siedziec z Abi w szkółce, to wtedy kazania są przepiękne:(
Hehe, a ja miałam fajnie, bo mój mąż na kazaniu był z Olim w szkółce dla przedszkolaków , a ja sobie słuchałam , la lala lala :)
(znów się znęcam :) )
Prześlij komentarz