niedziela, 5 września 2010

Ciocia Jola

Że w zborzu naszym jest ktoś taki jak Ciocia Jola, to wiedzą chyba wszyscy i każdy z osobna. Matka Królika myśli sobie, ze jej życie bez Joli (która nota bene nie lubi, gdy młodzież powyżej 17 lat mówi do niej ciocia) było by wielką masakrą nieporządku, zgubionych dzienników i powysychanych mazaków.
Jola bowiem wie co w trawie piszczy, a tym bardziej w każdym kącie zborza, jeszcze bardziej natomiast w rozkładach, grafikach i pomocach na lekcje szkółki niedzielnej.
Jestem Bogu za Ciocię Jolę niezmiernie wdzięczna, bo przy niej udaje mi się być bezradną. Nie wiem też jak Wy drodzy zborzowi nauczyciele, ale ja też dziękuję Bogu, że nie muszę własnoręcznie dziergać pomocy dydaktycznych, wersetów i innych cudów wianków na zajęcia, które Jola misternie wykonywała przez całe wakacje.

Brak komentarzy: