Kochani Moi,
Z bloxa, bloggera, twittera, fejsbuka, rssów, rzeczywistości, nierzeczywistości, komunikatorów, Europy, Ameryki idt.
Wczoraj mój hipsterski pastor (sic! - nareszcie znalazłam słowo na jego wieczne wspak do ogólnych trendów) ogłosił publicznie, że kochać należy i mało tego - to nic złego, a nawet właściwego. To dobrze - wplótł się niejako w Matki myśli, które jakoś tak skore do kochania się zrobiły.
Nie wiem czy wierzycie i jak wierzycie - faktem jednak jest, że dni wolne od pracy macie. Dlaczego? Może obchodzicie święta Pesach, a może świętujecie Zmartwychwstanie Jezusa, albo zwyczajnie korzystacie z dni ustawowo wolnych od pracy.
Ja - Matka Królika zdecydowanie zamyślam się nad tym drugim, choć chętnie z ciekawości celebrowałabym też to pierwsze. Przystaję na moment, poza religią (!), poza tradycją, żeby podziękować Temu Który Jest za to, kim ja jestem i po co jestem, za to, że kocha mnie taką jaką jestem - zołzę, pełną błędów, zawieszoną pomiędzy realnością i marzeniami, nieudolną matkę. Podziękować, za to, że kocha Was - nawet jeśli wszyscy wokół mówią inaczej, bo świat wygląda źle, a życie nie jest takie jak powinno być...
Dobrych dni czytacze. W zatrzymaniu się nad historią sprzed ponad 2000 lat, która trwa nadal.
Matka Królika

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz