Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sprawy krytyczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sprawy krytyczne. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 czerwca 2010

Jest cudnie

No, na dziś stwierdzam, że mogę już robić specjalizację z pediatrii, a jeszcze klika miesięcy i poszerzę ją o alergologię. Po wczorajszej wizycie w szpitalu wiem, że możliwe jest już wszystko. Królik po całym dniu pylenia i upału po położeniu się do łóżka miał apogeum swoich ataków dusznościowo - kaszlowych.
Na izbie przyjęć zabłysnęłam (oczywiście z zeszytu, bo w głowie miałam czarną plamę) zestawem leków i opisem dolegliwości króliczych do tego stopnia, że pani lekarz z opryskliwej okrutnicy w pięć minut zmieniła się we współpracującą ciocię, poszukującą przyczyny duszności, pomimo zastosowania wszystkich leków. Nawet dobrej nocy życzyła na odchodne. Cóż z tego, skoro pomóc nijak nie mogła. Za to dziś już mamy jasność. Alergiczne zapalenie krtani :( bo i gorączka się pojawiła.

Dziękuję Wam wszystkim za modlitwy. Bóg zapadał deszczem w stosownym momencie, a ja się nie załamałam. Choć ciocia Bozia, jak mi to napisała, bardziej modliła się o mnie niż o Królika.

piątek, 5 marca 2010

Pio modli się o Chimka

Dzieci chorują :(, a Matka Królika przeżywa różnorodne okresy buntu w związku z tym i jest jej bardzo, bardzo przykro. Daleka jednak jest od wyznawania czegoś, czego nie widać, a jednak modli się tak jak potrafi i Królik też się modli tak jak potrafi. O lekarzy, o szpital... o to żeby Joachim po ich interwencji już nie chorował.

wtorek, 27 stycznia 2009

Przesłuchanie czy pomoc doraźna?

Zaniepokojona okrutnymi dreszczami Królika, ogólną zmarzliną oraz glutem, który dusił pojechałam w nocy do tzw. PD (pomocy doraźnej) pomodliwszy się uprzednio. Na tyle moja wiara wszak nie jest wielka, żeby nie sprawdzić u lekarza co się dzieje - stetoskopu w domu nie mam :)
Na pogotowiu pani lekarz L. zafundowała mi specjalistyczne przesłuchanie, w którym zapędziła mnie w kozi róg wyciągając na wierzch moją winę: "Jak to możliwie, że nie poszłam z dzieckiem do lekarza, kiedy miał jedynie katar". Co jeszcze usłyszałam, ku pocieszeniu i uspokojeniu mojego matczynego serca:
- że to mogły być drgawki a nie dreszcze i trzeba będzie Królika położyć w szpitalu, zrobić EEG, zbadać u okulisty i generalnie zostawić na obserwacji,
- że to może być wirusowe zapalenie płuc
- że antybiotyk trzeba dać chociażby ze strachu

Żeby upewnić się, że z Królikiem dobrze jest, poszłam do mojej pani lekarz K. z samego rana, która obejrzała kartę z pomocy doraźnej, obejrzała Królika i orzekła, że jeśli do jutra Królikowi temperatura opadnie, będzie ok bez antybiotyku.

Życzyłabym sobie nie musieć już więcej korzystać z jakiejkolwiek pomocy doraźnej czy pogotowia, z każdym mam wspomnienia mało miłe, od borowania bolącego zęba przy disco polo, przez zagipsowanie zdrowej nogi na przesłuchaniu u pediatry kończąc.