piątek, 2 kwietnia 2010

Myśli w ogródku

Uprzejmie informuję, że moje wiosenne zieleniny są już posiane i posłusznie kiełkują sobie na parapecie. W planach mam jeszcze zakup następnej skrzynki i będzie mały ogródek dla rodziny Królika.
Przy tych wiosennych pracach moje myśli biegają od lekko upośledzonych tradycji Wielkanocnych do wyjazdu bliskiej memu sercu osoby. Pierwsza myśl jak co roku wprawia mnie w osłabienie, a moje ambiwalentne uczucia od kilku lat nie zmieniają się, bo bardzo nie lubię i nigdy nie lubiłam tradycji święconek, rodzinnego stołowania się w niedzielę i poniedziałek oraz wielu innych niefajnych dla mnie rzeczy. Marzy mi się spokojna niedziela, bez kurczaczków i zajączków, w zamyśleniu nad cudem, który wydarzył się dawno temu, nad pustym grobem i zwycięstwem Pana Jezusa. Zamyślenie i owszem będzie, ale przy bardzo niespokojnej niedzieli.
Druga zaś myśl, po raz pierwszy w życiu pozwala mi ze spokojem powiedzieć "Do zobaczenia", bo wiem, że fizyczne opuszczenie jest niczym w porównaniu do opuszczenia emocjonalnego. Nie boję się, normlanie pierwszy raz w życiu nie boję się, że nasze drogi się rozejdą pomimo tak dużej odległości. Czy to myslenie życzeniowe? Nie wiem, ale zamiast zanosić się żalem i płaczem, ze spokojem czekam na to co nam czas przyniesie. Byle nie studnie w Jemenie :P

1 komentarz:

Boo pisze...

Haha, kochana, na studnie w Jemenie to ja też nie liczę :) Jak ja bym bez internetu wytrzymała? Pewnie koło takiej studni nie ma zasięgu :D Na przyszłe święta zapraszam do mnie. Zrobimy sernika i porozmawiamy o cudzie zmartwychwstania.