![]() |
"Mamo, pachniesz jak kisiel owocowy" - powiedział Królik kładąc się na mnie rano. Matka powinna potraktować to zdaje się jako komplement. Tak czy inaczej po nocy pełnej wrażeń i bardzo realistycznych w swojej wymowie snów może nie pachniała jak kisiel, ale zdecydowanie tak właśnie się czuła. Nie wiedzieć dlaczego wszak, organizowała warsztaty samby zamiast M. tej nocy i miała do ogarnięcia jakieś 50 osób. To jest chyba już najwyższy stopień empatycznego zestrojenia, żeby śnić czyjeś sny, a nie swoje własne.
Poza tym kiślem (kisielem?) Matka przeprowadziła dziś bardzo przyjemną rozmowę telefoniczną, przypominając sobie o tym, że istnieją dawno zapomniani ludzie, którzy rozumują Matki pokręconym rozumem. Gdzie zatem Matka zagubiła ich się pytam? No gdzie? I dlaczego to aż Siła Wyższa musi zaingerować, żeby człowieka z człowiekiem "spotkać" i zachęcić do współpracy.
Ostatnia sprawa, która poniekąd wynika z powyższej rozmowy. Tak trochę służbowo, ale od serca. Kolejna Alfa już za chwilkę. Alfa czyli odzieranie Boga z religii i wyjmowanie jego wizerunku z ramek. Matka jest podekscytowana, szczególnie zaś składem teamu, który zmontował się ponadnaturalnie i idealnie. Może to świadczyć o tym, że będzie albo rewelacyjnie, albo podwójnie ciężko. Nie wierzę wszak w przypadki, a kaliber liderów w tej edycji jest z wyższej, dobrze wypolerowanej półki prawdy, bez grama hipokryzji i moherowych odjazdów.


1 komentarz:
To dlatego mi się nic ostatnio nie śni... Oddaj mi moje sny! :D
Prześlij komentarz