piątek, 22 lutego 2013

Wpis autoterapeutyczny bez obrazka

1. Mam kryzys matkowania, ale w swojej upartej dumie nie pójdę się wypłakać żadnej matce. Już uprzedziłam fakty i sobie odpowiedziałam co usłyszę, więc pielęgnuję ten kryzys w samotności, próbując dojść do ładu z moim elokwentnym, mocno przekonanym o swojej racji, wrażliwym (po matce dziedziczy się co najgorsze) sześciolatkiem. Na razie doszliśmy do porozumienia, w tym, że Matki trza słuchać bez względu na okoliczności mniej lub bardziej zabawowe.

2. Mam potrzebę: pojechania do lasu z Pustym, pójścia do Dekadencji z Env, wyizolowania się w celu skończenia Wichrowych Wzgórz na jakiś jeden dzień, posadzenia mięty i melisy na balkonie, posiadania The Message w celach odcięcia się od wyrytego na amen w głowie Warszawskiego przekładu Biblii, wypicia domowej kawy i pobycia sobą z RM, pójścia do kina z Tatą Królika. Z czego dwa ostatnie dziś będę realizować, że tak się wyrażę - po trupach. Choćby nie wiem co!

3. Mam mieszane uczucia w związku z otaczającymi mnie ludźmi. Albo to ja tak mocno się zmieniłam, albo oni zawsze byli tacy jacy są, a ja dorabiałam im w zależności od nastroju aureolę lub rogi.

ps. Niniejszym pozdrawiam pomysłodawcę lajfowego projektu kaloryferowego. Jako uważny obserwator stwierdzam osiągnięcie celu satysfakcjonującego dla żeńskiej części czytaczy.
ps2. Rssowców też pozdrawiam :)

1 komentarz:

Unknown pisze...

Dziękuję za pozdrowienia dla rssowców ;)