poniedziałek, 4 lutego 2013

Praca na obiżony nastrój

Łapki święte, na moim stanowisku
Nastrój Matki Królika obniżony w klasycznym stylu. To znak, że zbliża się wiosna. W brązowym kubku herbata z cytryną - w pełnym wydaniu, żadne pół. 
Od pisania odręcznego w pracy Matka ma odciski na palcach. XXI wiek, a dokumenty do szkoły wciąż trzeba na piechotę wypełniać. Przy dziennikach cała rachunkowość jest krainą bajkowych marzeń z bandą tęczowych kucyków radośnie galopujących wokół nagrobków.
 
Specyfika pracy Matki jest zadziwiająca. Multitasking w pełnym wydaniu z przerwami na rozmowy z ciekawymi ludźmi i tysiącami telefonów dotyczących ofert firm wszelakich energetycznych, telekomunikacyjnych, internetowych z hiperekstra pozycjonowaniem. Kiedy ktoś zadaje Matce pytanie, gdzie pracuje ogarnia ją lekka konsternacja, bo zaraz po tym padnie kolejne pytanie: "A jakie są Twoje obowiązki?". No cóż, obowiązki Matki są jak damska torebka, od chusteczek do smarkania, przez zszywacz i długopisy z "fejsbukiem"(!) po drodze aż do listów formalnych, mniej formalnych i kropek ćwiczących kreatywność. Wszystko to w otoczeniu najlepszych na świecie facetów, którzy z roku na rok mają do Matki coraz więcej dystansu.
 
Tyle na temat pracy, co oczywiście miało być sprytnym zagłuszeniem nastroju. Tak sprytnym jak wczorajsze "pa di di pa".

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

To nie kropki. To SOWA!

m.glaz pisze...

No co Ty? A u mnie choinka i papuga :)