Moja kochana, cudowna G. Kobieta idealna, piękna. Kobieta przyjaciel o najwyższej próbie szczerości - rzadko spotykana w dzisiejszym świecie. Ta, która stara się zrozumieć rysy na moim sercu i nie odchodzi myślami po modlitwie do swoich spraw.
Za co ją kocham?
Właściwie za nic, za to, że jest. Za to, ze tak niewiele nam potrzeba - kubek z herbatą, kawałek stołu i trochę czasu. Za to, że zjawiając się u mnie sprawia, że cała rodzina się uśmiecha
Szczęśliwa jestem, że mogłam ją poznać. Jej radość, łzy i to co skrywane głęboko - niewidoczne ludzkim okiem.
Szczęśliwa jestem, że mogłam ją poznać. Jej radość, łzy i to co skrywane głęboko - niewidoczne ludzkim okiem.
Chciałabym dać jej szczęście, które przewyższa ludzki rozum nie tylko na dzisiejsze urodziny, ale każdego dnia. I życzyć egoistycznie nam:
- kuchni pełnej pachnących ziół
- herbaty z miodem i cytryną
- filmów oglądanych nocą na rozłożonej czerwone sofie
- ludzi przychylnych naszym myślom
- i tych, którzy będą kochać ponad życie i pomimo wszystko
- kuchni pełnej pachnących ziół
- herbaty z miodem i cytryną
- filmów oglądanych nocą na rozłożonej czerwone sofie
- ludzi przychylnych naszym myślom
- i tych, którzy będą kochać ponad życie i pomimo wszystko

2 komentarze:
a G. właśnie szuka po omacku chusteczek, bo nic nie widzi teraz przez te swoje mokre oczy, mokre ze szczęścia oczywiście <3
Bardzo piékny wpis o piéknej osobie...
Prześlij komentarz