Szanowni Czytacze,
Czy mi się wydaje, czy da się u Was zauważyć jakieś minimalne obniżenie nastroju? Zaniepokoiłam się zaglądając wczoraj, dziś tu i ówdzie. Czasem wydaje mi się, że mamy tendencję do takiej Eliaszowej choroby afektywnej dwubiegunowej. Poczytajcie o życiu Eliasza (I Król 18 i 19), wcale nie żartuję, albo był na górce, albo w dołku i życzył sobie śmierci, kiedy Izebel się na niego uwzięła. Modlę się o Was, bo jestem na górce :), ale poproszę o to samo, kiedy usiądę pod krzakiem jałowca (I Król. 19.4).
Dobrego dnia, względnie nocy.
6 komentarzy:
u mnie na równinie..:)
No to się cieszę
oj kochana ma Gosienko u mnie tez wyż:)
Nie pisze, bo...no wlasnie co?
Zastanawiam sie, bo na brak czasu nie narzekam.
W kazdym razie cos dzis skrobne:)
Buziaczki kochana
A ja jestem na górce, ale na razie na zboczu, powoli pnę się w górę:) Po czasie równiny, ten wysiłek jest dość dużym wyzwaniem. ale jakże ekscytującym :)
a ciekawe - ja jakoś ostatnio zajrzałam w doliny... rzadko mi się to zdarza, a jednak..
Kasiu, możesz się mnie złapać:) We dwójkę raźniej się wspinać:)
Prześlij komentarz